wtorek, 24 grudnia 2013

Rozdział 10

    Perspektywa Melody

 Wstałam z samego rana, gdy tylko zaczęło świtać. Cisza jak makiem zasiał, więc wywnioskowałam, iż wszyscy nadal śpią. Wyszłam z mojego pokoju ubrana już w jeansowe rurki, białą bluzkę z czarną koronką ku górze, beżowy sweter, oraz czarne baletki. Do tego dobrałam bransoletkę z pereł z zawieszką w kształcie kokardy, oraz czarną torebkę ze złotym łańcuchem.
  Gdy przechodziłam obok pokoju Skyler, nie mogłam się powstrzymać, by nie zajrzeć do środka. Leżała na łóżku wtulona w Harry'ego. Razem wyglądali po prostu przeuroczo... i po mimo tych wszystkich docinków widać, że ona mu się podoba... najprawdopodobniej z wzajemnością. Aż im zazdrościłam tego wszystkiego... jak tak dalej ze mną pójdzie zostanę "zakonnicą", jak to ludzkie istoty nazywają czyste przez całe życie kobiety. Przynajmniej tak mówił Niall. Cóż, nie, żeby bycie grzeczną dziewczynką mi nie pasowało, gdyż w sumie uwielbiam taki tryb życia, ale...
  - Niall. - Szepnęłam pod nosem zamyślona, a gdy zdałam sobie sprawę, że powiedziałam to na głos, zrobiłam się zapewne cała czerwona. Dobra, przynajmniej Liam śpi i najprawdopodobniej tego nie usłyszał... nie imienia mojego ZNAJOMEGO, a moich myśli. To byłby koszmar... bo ja nic do Nialla nie czuję! Jest moim bliskim znajomym i jest człowiekiem i to nienormalne i to dziwne i...
  - Cześć Melody. - Usłyszałam męski głos, przez co się wzdrygnęłam.
 Nawet nie zauważyłam, jak już znajdowałam się w kuchni. Liam stał z głową w lodówce. Zdziwiona uniosłam jedną brew ku górze.
  - Em... Li, co robisz? - Spytałam niepewnie.
  - Szukam szczęścia. - Burknął.
  - W lodówce? - Pytałam dalej, marszcząc delikatnie brwi.
  - Gdzieś do cholery być musi. - Westchnął, wyciągając mleko.
  - Zrobisz mi płatki czekoladowe? - Spytałam, siadając przy stole.
  - Jasne... Melody, czemu nie dopuszczasz do siebie żadnego chłopka? Większość z mojej, jak i z twojej klasy oglądają się za tobą głodnym wzrokiem. - Podał mi miseczkę płatków.
  - Ja... ja... ten... no... yyy... wcale nie... jestem brzydka i żaden się mną nie interesuje. - Mruknęłam cicho, zaczynając jeść.
  - Jesteś atrakcyjna i dobrze wiesz, że tak jest. - Prychnął, a ja oczyściłam umysł z błędnych myśli.
  - Emily z naszej klasy zdzwoniła... kazała przekazać, abyś oddzwonił. - Mruknęłam, a ten tak szybko pobiegł, że aż się za nim kurzyło.
  - Dobra, nie wywikłasz się tak łatwo, mów o co chodzi. -Westchnęła Skyler, wchodząc za Megan do kuchni. Szlag...
  - Po prostu nie chcę obcować z płcią męską. - Wzruszyłam ramionami.
  - Mów co się stało. - Przewróciły oczyma.
  - Jesteśmy twoimi przyjaciółkami, traktujemy cię jak siostry... wiesz, że możesz nam zaufać, tak jak my tobie ufamy. Będziemy się do końca wspierać, nie ważne co się stanie. Pamiętaj, dla nas jesteś częścią naszego życia. - Magic mnie przytuliła, a ja wypuściłam powietrze.
  - Gdy byłam mała byłam molestowana przez nowego męża mojej cioci. Trwało to jakieś dwa lata, gdy wyjechałam, by uczyć się w najlepszym gimnazjum... potem wsadzili go, dostał dożywocie... za jeszcze inne występki. - Mruknęłam, pociągając nosem.
 Żadna z nich się nie odezwała... patrzyły na mnie dłuższą chwilę, po czym podeszły i po prostu przytuliły.
  - Dobra, jutro jedziemy... co porobimy? - Spytał Hazza, wchodząc do kuchni... tyle że...
  - HARRY! ZAŁÓŻ COŚ NA SIEBIE I NIE ŚWIEĆ TYŁKIEM! - Wrzasnęła Skyler, zakrywając sobie oczy. Z resztą tak samo ja i Meg.
  - No już, nie krzycz tak słońce. - Mruknął,  wychodząc.
  - Słońce to se mów do swojej matki. - Warknęła w jego stronę, znikając.
  - Ta... to jakiś pomysł? Bo Harry w sumie zadał nie głupie pytanie. - Mruknęła Magic, popijając kakao.
  - Raczej nie. Mogłybyśmy iść na przykład na basen... lub na zakupy... lub pozwiedzać. - Wzruszyłam ramionami, kończąc już moje płatki.
  - Li pewnie pójdzie pozwiedzać NY, ale mnie to jakoś nie za bardzo interesuje... zakupy brzmią świetnie... a potem na basen! I możemy iść do jakiejś restauracji na obiad, co ty na to? - Spytała Skyler, która znów stała się widzialna, siedząc na blacie.
  - Mi pasuje. - Przytaknęłyśmy chórkiem. - Harry też się pewnie zgodzi. - Dodałam, wstając.
  - Na co? - Spytał, trzepocząc rzęsami, podbiegając do mnie, gdy tylko usłyszałam trzask piorunów. Dałby sobie już spokój...
  - Zobaczysz. - Rzuciła beztrosko blondi, ciągnąc go w stronę drzwi wyjściowych z apartamentu.
 My polazłyśmy za nimi niemalże od razu, by nie stracić tamtej dwójki z oczu. Już nie mogłam się w prost doczekać, aż w końcu dojdziemy do sklepów. Miałam zamiar powykupywać połowę ich towarów!
  - Eh... myślicie, że z trójką tamtych debili jest wszystko w porządku? - Spytałam niepewnie, spoglądając na każdego z osobna.
  - Ja tam mam nadzieję, że ktoś im porządnie przywalił batem na hipogryfy. - Mruknęła, krzywiąc się Megan, a Skyler wybuchła śmiechem, ujawniając w tym momencie latającą nad nią kamerę.
  - Pamiętasz, że zawsze ją mam przy sobie, nie? Więc nie zdziw się, jak im to pokażę! A kto wie co wymyślą w akcie zemsty za takie obgadywanie ich... - Zachichotała, wystawiając brunetce język. - Wiesz, Melciu... myślę, że nasz kochany Leny się nimi zajął. - Wzruszyła ramionami, kładąc Hazzie rękę na ramieniu. Temu natomiast zaświeciły się iskierki w oczach, obejmując ją w pasie. Oni wyglądają jak stu procentowa para...
  - Nom... po za tym są fajni i się ze mną kumplują. A ten kto się ze mną kumpluje nie zginie. - Odparł z wyszczerzem, na co ja tylko przewróciłam oczyma. Przy nich czułam się tak inaczej... bardziej śmiele. Czułam, jakbym mogła zrobić wszystko. Nie bać się tego, że znowu nie będę akceptowana przez otoczenie. Teraz nie boję się być sobą... to cudowne, że przez jakiś czas, kilka tygodni, dni... odnalazłam osoby, będące tak blisko memu...
  - Halo! Słuchasz mnie? - Moje przemyślenia przerwała Magic, machająca mi przed oczyma dłonią. Z piskiem cofnęłam się do tyłu, potykając o krawężnik i upadając z hukiem na cztery litery.
  - W tym momencie przypomniałaś mi Sky. - Zarechotał Harry, pomagając mi wstać.
  - No wiesz ty co?! - Prychnęła urażona blondynka, odwracając się do niego plecami.
  - Ty swoją drogą przypominasz mi w tym momencie Harolda. - Zaśmiała się Megan, za co dostała kuksańca w bok.
  - Hej, czy wy to widzicie? - Spytałam, spoglądając w stronę pobliskiej kawiarni.
 Wszyscy przenieśli w tamtą stronę wzrok, a szczeny im opadły. Była tam Emily, siedziała przy stoliku, trzymając jakiegoś gościa za rękę. A kim był ten gościu? Proste i logiczne! Na przeciw niej, na krześle spoczywał...
  - Liam! - Krzyknęliśmy chórem, a gdy ten obrócił głowę w naszą stronę, pomachaliśmy mu, co on odwzajemnił, zupełnie jak rudowłosa. Wyglądali jednak na zaskoczonych. Sky zaproponowała, abyśmy do nich podeszli, jednak... nikt nie chciał im przeszkadzać. Naburmuszona blondynka spuściła głowę, gdy ruszyliśmy dalej. Słoneczko świeciło i wszystko było piękne, jednak Megan wyglądała na lekko przybitą. Byłam zdziwiona, gdyż Megi zazwyczaj aż tak się nie smuciła. Niby brakowało jej tej energii Sky, ale dzisiaj nawet jej wrodzona elegancja nie była aż tak widoczna.
  - Meg... - Szepnęłam, a ta jedynie sztucznie się uśmiechnęła. I w tym momencie wszystkie nasze telefony zapiszczały. Wyjęłam mój biały iphon, spoglądając na błękitny Magic, czerwony Hazzy i różowy z króliczymi uszkami Skyler.
  - W czasie balu będzie konkurs na króla i królową... - Jęknęła Ler, zarzucając włosami. Harry'emu oczy się zaświeciły, a Meg patrzyła wielkimi oczyma na ekran.
  - Weźmiecie w tym udział! BŁAGAM! Muszę wygrać! I chcę, żeby któraś z was była królową! W końcu ona całuje króla... najlepiej, żeby była to Skyler... - Zaczął loczek, śliniąc się, dopóki blondynka nie przywaliła mu w tył głowy tak mocno, że ten aż poleciał do przodu.
  - Wiesz, że takie konkursy są uwłaczające? - Przewróciła oczyma Megan, a ja poczułam motylki w brzuchu.
  - Wezmę w tym udział. - Odparłam niemalże szeptem, a reszta zakrztusiła się... powietrzem?
  - A wy? - Harold spytał pozostałą dwójkę z nadzieją w głosie.
  - No... skoro Melody weźmie udział, to... - Zaczęły równocześnie, jednak przerwał im zachwycony pisk lokersa. Co za człowiek... zboczony człowiek. Niewyżyty i niedorobiony - jak to powiada nasza blondi.
  - Tak swoją drogą trochę martwię się o Zayna, Louisa i Nialla... - Mruknęłam, zmieniając temat. Naprawdę się o nich bałam. Co, jeśli coś ich napadło? Lub Leniemu się coś stało? Albo biedactwa się nudzą? Plus mam nadzieję, że odwołają propozycję o tym, że mamy ich przemienić...wampiry, jak i moja rasa, posiadają jad w kłach, który mogą wpuszczać. Zazwyczaj paraliżuje on ciało na dłuższy czas. W ten sposób dorosłe wampiry polują na zwierzęta. Wgryzają się, paraliżują i nim zwierze się przemieni, wysysają z niej krew. Przynajmniej tak czytałam...
  - Chwilę temu o tym gadaliśmy... z resztą, racja. Dzwonimy? - Spytała Ler, podrzucając swoją komórką. Coś jej jednak nie wyszło i komórka odeszła do komórkowego nieba. Megan przewróciła oczyma, wyjmując swój telefon. I w tym momencie coś zadzwoniło. Znaczy się ktoś.
  - Halo? Tak... nie... nic, a nic nam nie jest. Co?! Caroline?! Kiedy? O rety... czekaj! Jak to coś dosypywali?! WIKI?! Przekażę reszcie... tak. Ostrzeż resztę. I nic nie mów Alex. Ona też może być w to zamieszana. Jak wrócimy to się tym zajmiemy... pa! - Jej rozmowa telefoniczna była dość niepokojąca...
  - O co chodzi? - Spytaliśmy chórem.
  - Caroline zemdlała, najpewniej z głodu. Po mimo co tygodniowej dawki krwi miała czerwone oczy. Paru uczniów z klas pierwszych i dwóch z trzeciej miało dokładnie taki sam wypadek. Jeden wyglądał jak bestia. Wyrosły mu czarne szpony i powychodziły czarne żyły. Po paru godzinach izolatki przeszło mu. Gdy Tay poszedł do kuchni poszukać krwi dla Car, zauważył jak dyrektor i kucharki coś dosypywali do wielkiego gara, gdzie gotowała cię czerwona ciecz. A my będziemy musieli to sprawdzić, co oznacza węszenie. - Odparła, ruszając szybkim krokiem przed siebie. Jeju... straszne. Mój mózg potrzebował trochę czasu, by zrozumieć wszystkie podane informacje. O zgrozo...
  - No to powęszymy. Trzeba to jeszcze przekazać Liamowi. A teraz bawmy się, póki mamy czas! - Zawyła Skyler, w podskokach ruszając za naszą przyjaciółką.
  - Musimy znaleźć kiecki i ciuchy na bal. - Zauważył Hazza, chichocząc niczym dama dworu.
  - Zachowujesz się gorzej od córeczki dyra. - Fuknęła Ler, krzywiąc się gorzej niż wtedy, gdy loczek, cały spocony zaraz po wf'ie, przytulił ją, gdy ta założyła nową sukienkę. Szczerze mówiąc dziwię się, że on jeszcze żyje.
  - FUJ! Nie porównuj mnie do tej rudej dzidy! - Pisnął, a jakieś dziecko ze szpiczastymi uszami, najpewniej dziecko było elfem, wybuchnęło płaczem, ciągnąc starszą kobietę i krzycząc, że ten "Pan w lokach" brzydko mówi. Wtedy kobieta podeszła do niego i walnęła z całej siły czerwoną torebką, wrzeszcząc, że zadzwoni na policję. Po skończonym przedstawieniu wszyscy wybuchli śmiechem. Wszyscy, nie licząc loczka.
 Następnie pobiegliśmy do sklepów, gdzie spędziliśmy niemalże cały dzień. Oczywiście Harold wkradał się do przebieralni Ler, za co został tak skopany, że dziwię się, iż ma jedynie parę siniaków i zadrapań na ciele. W końcu znalazłyśmy idealne sukienki. Miałam nadzieję, że wszystkim się spodobają... wciąż jednak nie dawał mi spokoju telefon, który odebrała Megan. Dyrektor może nam coś wsypywać do jedzeń. Nie tylko do krwi, ale również mięsa. Na moje szczęście nawet tego nie tknęłam.
  - Wracajmy, Liam pewnie jest już w domu. Będzie się martwił. - Mruknęła Meg, ruszając przed siebie z całą masą toreb od zakupów. Gdy byliśmy już w apartamencie, wszyscy usiedliśmy w salonie przed ogromnym telewizorem. Sky usiadła na kolanach Harry'ego, który wyglądał na... podnieconego? Bosh, zboczeńcy jednak są wszędzie. Megan wpatrywała sie tępym wzrokiem w ekran, a Liam ślinił się z zamkniętymi oczyma, najpewniej wyobrażając sobie Emi. Ja za to zerknęłam na komórkę, gdyż dostałam wiadomość. Widząc jego treść, wrzasnęłam na cały głos, od razu podrywając się do pionu.
  - Mel? - Spytała niepewnie Magic.
  - Adam zmienił się w wilka u Niny w domu. Obecnie przebywa w szpitalu. Jest wykończony i stan zagraża jego zdrowiu! - Pisnęłam spanikowana, od razu rzucając się w stronę drzwi.
~*~
Hej, hej, hej! ^^ Tutaj... Sylwia... mam nadzieję, że długo wyczekiwany rozdział wam się podoba <3 Mam nadzieję, że jednak będą tutaj jakieś komentarze i nie zapomnieliście o tym blogu xD Dobra, nie wiem co napisać... WESOŁYCH ŚWIĄT <3 Czekajcie na rozdział Naty, który pojawi się... raczej za długi czas xD Nie dość, że święta, to jeszcze nauka i dwa inne blogi xD No nic, damy radę! Wyczekujcie, komentujcie i nie opuszczajcie nas ;*