piątek, 31 maja 2013

Rozdział 8

      Perspektywa Skyler

Sobota ... Weekend !
 Tamci, czyli Zayn i Niall, grali sobie w fifę a ja i Melody malowałyśmy sobie nawzajem paznokcie. Ja na czarno a ona na biało. Liam, Hazza i Adam wrócili do akademiku ze względu na to że poczuli się zmęczeni. No cóż, jak się całą noc baluje itp to potem, o dziesiątej rano tak jest. Kamera, którą wiecznie, niewidzialną, mam przy sobie latała w powietrzu nade mną dzięki temu że panuję nad żywiołem powietrza.
Tak ... ona filmuje wszystko co się dzieje do okoła mnie. Nie ważne czy o tym pamiętam czy nie, taki czar. W pewnym momencie zadzwonił mój telefon.  Może gdyby to był Taylor albo Liam to pewnie bym odrzuciła ... ale że to loczek to od razu wcisnęłam zieloną słuchawkę.
  - Hej koteczku, nadal jesteście u Lenny'ego ? - Zapytał ze śmiechem przez co miałam ochotę go zabić.
  - Nie mów do mnie "koteczku". - Fuknęłam. - Owszem, nadal. - Wzruszyłam ramionami.
  - Ale koteczku, to taka urocza ksywka ! Po za tym po wczorajszym chyba mam prawo tak do ciebie wołać, czyż nie ? - Zapytał i jestem na 100% pewna że w tym momencie uśmiechnął się łobuzersko.
  - Wczoraj tylko się uczyliśmy głąbie ! - Warknęłam.
  - Gdy tak do mnie warczysz przypominasz mi cerbera, koteczku. Wiesz ... było po ciszy nocnej, ty byłaś u mnie i leżeliśmy razem w łóżku ... - Zachichotał a w tle usłyszałam jeszcze dodatkowe śmiechy chłopców. Czyli że ma głośnik, tak ?
  - Primo, dawałam ci korki z historii. Uno, byłam u ciebie po ciszy bo wcześniej nie miałam czasu a leżeliśmy w łóżku gdyż iż było strasznie zimno. Sekundo czy już pozbyłeś się tej wstrętnej wysypki ? Wiesz, ta która wyskoczyła ci ... - Zaczęłam a ten od razu się rozłączył zaraz po tym jak usłyszałam wielki ryk śmiechu innych w tle. Buahaha !
  - Kto dzwonił ? - Spytała Mel z delikatnym, jak to zawsze ona, uśmiechem.

 Szczerze, zazdroszczę jej wyglądu. Jest szczupła, śliczna, ma wyraziste rysy i takie gęste i miękkie włosy ! Ja nie wiem jakiej ona odżywki używa ale muszę się dowiedzieć ! Do tego jest taka delikatna ... Za to Megan ma takie hipnotyzujące oczy, jest średniego wzrostu, zupełnie jak ja. Zawsze porusza się z gracją ... a ja ?
  - Hazza. - Wzruszyłam ramionami.
  - Jaka wysypka ? - Zaśmiał się Niall.
  - E tam, kłamałam żeby inni mieli z niego bekę, długa historia. - Machnęłam niedbale ręką by pokazać że to nic takiego. Swoją drogą miałam ochotę wybuchnąć śmiechem ... jego mina musiała być przekomiczna.
  - I ośmieszyłaś go tylko dlatego że ... ? - Spytała Mel.
  - Nazwał mnie "koteczkiem". - Prychnęłam urażona.
  - To wy nie jesteście razem ?! - Pisnęli tamci  plus moja przyjaciółka a ja wybuchłam śmiechem.
  - Nie, nie jesteśmy, czemu wam do przyszło do łba ? - Spytałam.
 Niall już miał coś powiedzieć ale do domku Lenny'ego, który swoją drogą poszedł na grzyby, wpadła Meg i Louis cali spoceni z czerwonymi, podpuchniętymi oczyma.
  - Co wam się stało ?! - Pisnęła Melody.
  - Widziałam ... młode wampiry, czerwone oczy ... były głodne ... rozszarpały jednorożca ... - Wyjąkała po czym zemdlała.
  - Megan ! - Wrzasnęliśmy a ona już po chwili leżała na kanapie.

***

  - O matko ... - Szepnęłam nie mogąc uwierzyć w tę całą historyjkę. Biedne zwierzątka ... jakbym ja ich spotkała od razu bym ich zaatakowała i zabiła !

  - Wracajmy już ... - Mruknęła Melody. - Musimy jak najszybciej jechać do NY. - Westchnęła ciężko.
 Pożegnałyśmy się z bladymi chłopakami po czym poleciałyśmy do akademika. Po drodze zauważyłam Caroline ... to ta blondynka co kiedyś dostała od Victorii spagetti ... eh, co za babsko, nie cierpię jej ! Vici to najgorsza osoba na całym, ogromnym świecie. Wykorzystuje wszystko i wszystkich dla własnych czynów. A jej ojciec puszcza wszystko płazem ... Tylko Greg z ich rodziny jest normalny !
 Po chwili byłyśmy już w naszym salonie gdzie na kanapie siedział obrażony Harold, chichoczący Adam i Liam marzący, zapewne o Emily. 
  - Bry ! - Przywitałam się z wyszczerzem.
  - Wal się ! Zniszczyłaś mi życie towarzyskie ! Jak mogłaś ?! Jesteś okropna !! - Wydarł się Harry. Spojrzałam na niego przesiąkniętym słodyczą wzrokiem. Heh, zaraz będzie jadł mi z ręki.
  - Wyglądasz tak seksownie jak się złościsz, wiesz ? - Spytałam jeżdżąc palcem po jego plecach.
  - Serio tak uważasz ? - Zapytał z nadzieją a ja kątem oka zerknęłam na tamtych śmiejących się głąbów. Nawet Liam na nas się gapił z rozbawieniem. No co, nie moja wina że jego tak łatwo przerobić ...
  - Ależ oczywiście. - Wyszczerzyłam się w jego stronę.
  - No zgoda, wybaczam. - Przytulił mnie tak mocno że o mało się nie udusiłam.
  - Dobra gołąbeczki, chodźcie szybko, musimy już jechać. - Zawyła Megan chwytając walizki i wybiegła z naszego mini mieszkanka a my za nią.
  - A gdzie wybierają się moi ulubieni uczniowie ? - Spytała Alex z uśmiechem.
  - Do Nowego Yorku. - Odpowiedziała Megan zasłaniając połowę swojej twarzy dłonią. Pewnie dlatego że jeszcze bolała ją głowa.

  - Rozumiem ... uważajcie na siebie ... - Pożegnała nas.
 Jej obecność przypomniała mi o tym że za tydzień, dokładnie 7 dni w naszej szkole będzie organizowany prawdziwy bal ! I już nie mogę się doczekać ... Ale potem Alex wyjedzie ... i jej miejsce zajmie Pani Anastazja ... to będzie piekło ...
 Wsiedliśmy do taksówki nadal dyskutując na najróżniejsze tematy.
  - Sky, idziesz ze mną na bal ? - Spytał z wyszczerzem Hazza.
  - Nie. - Prychnęłam.
  - Czemu ? - Zapytał smutno.
  - Zero romantyzmu. - Skrzyżowałam ręce pod biustem a ten zaczął się zastanawiać. OMG, on myśli ! Tego się nie spodziewałam ! Dobra, muszę przestać obrażać go ... przynajmniej w swojej głowie ...
  - Zgadzam się Sky, powinnaś przestać. - Przytaknął Liam a mnie zamurowało. No tak, on czyta w myślach ... muszę uważać ...

***

    Perspektywa Caroline

 Uśmiechnęłam się pod nosem słysząc w moim pokoju piski Victorii. Czyli mój plan zadziałam, yeah ! Wlanie różowej farby do jej szamponu to było genialne posunięcie. Szczególnie po tym co wydarzyło się w stołówce. Swoją drogą użyłam mojej farby do końcówek ... nałogowo je farbuję.
  - Car, jesteś genialna. -Nina zaśmiała się serdecznie, czesząc swoje ciemne włosy.
  - Nie genialna ... jest wielka. - Wyszczerzył się do mnie Tay.
 Nina, moja najlepsza przyjaciółka zaprosiła Taylora, naszego kumpla ... niby to nic takiego ale te jego oczy ... i jego uśmiech ... i ... STOP ! Ja nie mogę się zakochać, przestanę być wtedy tą samą buntowniczą Brown ...
  - Wiem. - Wyszczerzyłam się do niej, wstając. W pewnym momencie poczułam silne zawroty głowy. Nogi ugięły się pode mną przez co wylądowałam plackiem na dywanie.

  - Caroline ! - Pisnęła moja przyjaciółka chórem z chłopakiem.
  - Nic mi nie jest ... trochę zasłabłam ... - Jęknęłam podnosząc powieki.
  - Są ... czerwone ... - Szepnęli oboje patrząc na mnie z szeroko otwartymi oczyma.
  - Co ? Przecież wczoraj dostaliśmy cotygodniową dawkę krwi, nie możesz być głodna. - Powiedział pomagając mi stanąć.
  - Nic nie rozumiem ... - Mruknęłam czując że zaraz najpewniej łeb mi eksploduje.
  - Będzie trzeba porozmawiać z dyrektorem. - Zauważył chłopak.
  - Pogadam z nim później, muszę już iść, Adam czeka przed szkołą. Jedziemy do moich rodziców, chce aby ich poznał. Jutro wracam, poradzicie sobie ? - Spytała całując mnie w policzek.
  - No ba. - Uśmiechnęłam się do niej delikatnie wciąż będąc podtrzymywana przez Blacka.
 Ona wyszła natomiast my ruszyliśmy ku pigułce ... znaczy poszliśmy do pielęgniarki ... inaczej piguła.
  - Jak się czujesz ? - Szepnął mi do ucha muskając je ustami przez co lekko zadrżałam.
  - Dobrze. - Mruknęłam uśmiechając się sztucznie.
  - Nie kłam. - Chuchnął mi w ucho.
  - Jest mi słabo, dzwoni mi w uszach, ledwo stoję, kręci mi się we łbie ... wymieniać dalej ? - Prychnęłam a ten tylko się zaśmiał przyciskając mnie mocniej do siebie. - Czy ty chcesz żebym była jakąś deską ? - Spytałam a ten wybuchł śmiechem.
  - Nie ... nie będziesz deską ... po prostu muszę się tobą zaopiekować. - Mrugnął do mnie. - Opowiedzieć ci kawał ? - Spytał z uśmiechem.
  - Jasne. - Wzruszyłam ramionami.
  - Jak się nazywa żona popa ? Poparzona ! - Zaśmiał się. To było takie głupie i bez sensu że sama zaczęłam się śmiać.
  - To raczej suchar. - Zauważyłam.
  - Chyba masz rację. - Westchnął ciężko wchodząc do pokoju pielęgniarki.
 Uśmiechnęłam się do niego delikatnie, przymykając oczy i siadając na krześle. Starsza pani zaczęła mnie badać a ja wyobrażałam sobie Vici w różowych włosach ... hah ...

***
Cześć ! Wybaczcie mi proszę że ten rozdział jest taki beznadziejny ! Nie miałam pomysłów co mogę napisać ... a na Nowym Yorku się nie znam i nie chciałam niczego zniszczyć xD Chcieliście więcej Caroline więc proszę, macie kawałek jej perspektywy. Nie wiemy czy jeszcze taki się pojawi xD Bądźcie dobrej myśli ;D 
To tyle, komentujcie jeśli wam się spodoba ... i jeszcze raz, sorry że tak długo ;*
Bay <3

5 komentarzy:

  1. Dzięki za Caroline!!! Rozdział zajebisty!!:),Amanda<3

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda, że taki krótki, ale i tak ekstra *.*

    pain-magic-love.blogspot.com - new chapter :)

    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *spam*

      16 pojawiła się na http://pain-magic-love.blogspot.com/ :)

      Usuń
    2. Hi, chciałabym serdecznie cb zaprosić na rozdział 2 na http://you-are-so-pretty-when-you-cry.blogspot.com/ :) Mam nadzieję, że wpadniesz xx

      "- Podoba ci się? - spytał, więc dziewczyna pokiwała głową. Nawet nie zauważyła, że Styles zniknął na chwilę, gdyż była za bardzo zauroczona pomieszczeniem, w którym się znajdowała - Niestety nie pozwolę ci się rozkoszować długo tym pięknym mieszkaniem, gdyż plany na wieczór nas wzywają - dodał, więc Rose podniosła zdziwiona brew.
      - Jakie plany i czemu mówisz w liczbie mnogiej? - spytała trochę zaniepokojona.
      - Jedziemy do klubu - odpowiedział widocznie podekscytowany swoimi planami.
      - Ale ja nie chcę Harry - Stevenson zaczęła protestować - Ja od pewnego czasu nie lubię imprezować - dodała speszona.
      - No to niedługo to zmienimy - odpowiedział - Za godzinę chcę ciebie tutaj widzieć gotową z uśmiechem wymalowanym na twarzy - ruszył w stronę korytarza, zapewne do swojej sypialni - Ach... Jeszcze bym zapomniał - wyłonił się zza ściany - Idź do ostatnia sypialnia po lewej. Jest to pokój gościnny dla mojej siostry Gemmy i sądzę, że się nie pogniewa, że tam zostaniesz na jedną noc. Nie, żebym ciebie wyganiał. Walizka już jest w środku - uśmiechnął się i zniknął ponownie."

      Usuń
  3. Ojoj ! Rozdział mega ! *.*
    Fajnie że opisałaś to z perspektywy Caroline :D . Hahaha Skyler i Harry świetnie razem wyglądają :D lubię się często z nich pośmiać :D.
    Czekam na następny ;**
    całuski <33

    OdpowiedzUsuń