poniedziałek, 6 maja 2013

Rozdział 7


Perspektywa Magic

Przepraszam że co oni powiedzieli ?!? Że oni chcą zostać ?!? No to ciekawe jak oni to widzą ?!? Przecież jak ktoś ich zobaczy to rozszarpie na strzępy i koniec tego dobrego. Oni zwariowali ! Podeszłam do każdego po kolei i dotknęłam ich czuł.
- Yyy … Megan króliczku co ty robisz ? – zapytał mnie Lou … ej bez przesady czy ja wyglądam jak królik ?!?
- Sprawdzam czy nie macie czasem gorączki. – powiedziałam lekko przerażona … co ja gadam byłam w szoku !
- Ale że o co chodzi ?! – dopytywała się niecierpliwie Skyler.
- Powiedzcie jej co sobie wymyśliliście. – spojrzałam na nich wyczekująco.
- Mamy zamiar tu zostać …. – oznajmił bezproblemowo Zayn, a moja przyjaciółka upuściła aż kubek z gorącym napojem.
- Pospremiti  - wyszeptałam i już było posprzątane … sama nie wiem jakim cudem pamiętam wszystkie zaklęcia, ale rodzice Li od dziecka dbała o moje wykształcenie. Za co jestem im bardzo wdzięczna i nie odpłacę się do końca życia. Ale mniejsza co my mamy zrobić z tymi wariatami ?!?
- Czy was piorun walnął ?! – powiedziała Sky krążąc w kółko po pokoju.

- Ale co w tym dziwnego … tu jest genialnie ! – powiedział uradowany Niall.
- No dobra, ale jak wy to sobie wyobrażacie … jak niby macie tu przetrwać ? – zapytała Melody siadając na fotelu.
- No nie wiem … może niech Meg zrobi jakieś swoje czarymarskie sztuczki i zamieni nas w jakieś cosie jak wy. – powiedział Louis, a oczy aż mu się zaświeciły.
- Nawet na mnie nie patrzcie, to nie jest takie hop siup. Zamiana jest możliwa tylko przez ukąszenie …
- No i sprawa załatwiona. – przerwał mi mulat.
- Myślisz że to takie proste … jak już zaczniemy smakować krwi rośnie w nas ekscytacja i żądza, nie jest łatwo przestać. – wyjaśniła Skyler.
- Z wilkołakami jest podobnie, ale tylko w postaci wilka …. – dodała Flora.
- Megan …. – spojrzeli na mnie chłopacy.
- Jestem hybrydą … nie zdziałam z tym nic, moje ukąszenie nie jest tak silne jak Sky. – powiedziałam niemrawo. Mam w pokoju ukrytą książkę do czarnej magii może tam coś znajdę, czas odświeżyć starą lekturę … tak naprawdę to nikt nie wie o tej książce. Zabronili nam używać moc poza terenem szkoły. Ta księga to jedna z rzeczy którą mam po rodzicach. Ciekawe czy wgl jeszcze o mnie pamiętają, a może wgl o mnie już nie pamiętają. Mamy czwartek … hmm niedługo weekend więc zabieram dziewczyny do Nowego Jorku, muszę coś się o nich dowiedzieć.
- Ej … Meg ! – krzyknął Zayn.
- Tak ?! Co ?! – poczułam że uderzyłam o coś głową. No tak zazwyczaj jak nad czymś głębiej myślę to lewituje, stanęłam na ziemi i spojrzałam na nich wyczekująco.
- Jest już prawie 22 ! – pisnęła Mel.
- Co ?!? Narka chłopaki do jutra. – powiedziałam i ciągnąc dziewczyny za sobą wybiegłyśmy z chatki.
- Już po nas, Alex nam urwie głowy i rzuci na pożarcie krakenowi …. – panikowała Sky, na co tylko przewróciłam oczami i trzepnęłam ją w tył głowy.
- Ogarnij twarz. – wytknęłam jej język.
- Zdążymy. Tylko się pośpieszmy. – westchnęła Melody, zmieniając się w wilka. Wszystkie spojrzałyśmy na siebie porozumiewawczo i pobiegłyśmy w stroną akademika.


*** 


Boże po co oni zakładali te tarcze, naprawdę nie jest łatwo się wydostać … muszę się im poskarżyć … chociaż bym nas zdradziła. Dobra mniejsza o tej godzinie nie myślę xD Właśnie wpadłyśmy do naszego apartamentu, a tam oczywiście Hazz, Li, Tay, Adam i Greg.
- No hej dziewoje. – zawył Adam na co machnęłam dłonią, szepcząc ‘’silence’’ po czym jego głos zniknął.
- Jest po 22 wilczku jak was tu złapią to będzie kiepsko, ja nie chcę skończyć  w lochach. – prychnęłam.
- To my mamy lochy ?!? – zapytał się zdziwiony Harry, a Adma z oburzoną mina stał przede mną i z założonymi rękoma na torsie tupał nogą. Wywróciłam oczami i wypowiedziałam zaklęcie ‘’bruit’’ i usiadłam na miękkim dywanie obok Taya.
- To ty nie wiedziałeś. – powiedziała z niedowierzaniem Skyler, a po minach wszystkich chłopaków + Melody razem ze Skyler popadłyśmy w niekontrolowany śmiech.
- A czyli nie wiece że mamy tam smoka. – powiedziałam podekscytowana.
- Że hę ?!?! – Li spojrzała na mnie jakby oczy miały mu zaraz z orbit wyjść.
- Ale skąd wy to wiecie ? – zapytał Tayler kładąc delikatnie dłoń na moim ramieniu, przez co spojrzałam na niego.
- No wiesz ja i Meg mamy taką dziwną skłonność wpakowywania się w kłopoty …. – zaczęła Sky, ale przerwał jej Greg.
- To nie jest skłonność….
- Mniejsza …. – przewróciłam oczami i kontynuowałam dalej.
- Więc w dzień oprowadzania tak jakoś zabłądziłyśmy i trafiłyśmy do lochów no i tam była dum, duum, duuum smoczyca…. – powiedziałam z iskierkami w oczach. Bojciu jak ja kocham smoki, no nie moja wina są takie kochane i milusie, można na nich latać lub je przytulać, ale tylko nieliczni mogą z nimi porozmawiać. Na szczęście ja i Sky możemy *.* ale jestem podjarana, normalnie jak pochodnia :D
- Na serio !?! – pisnęli Liam, Greg, Taylor, Adam i Ha … nie chwilka Hazzy nie ma i Sky też … ja ich na serio zdzielę kijem do hokeja -.-
- No nie na niby. Nazywa się Calisha, ale nie powiedziała nam czemu tam jest…. – oznajmiłam przyjaciołom.
- Ktoś idzie. – szepnął Adam.
- O szlag to pewnie Alex ona nas zabije. – dodał Liam.
- Nie panikujcie. – rzucił obojętnie Tay, jak zawsze stoicki spokój, podziwiam przyjaciela.
- Dobra cisza. – syknęłam i wymawiając ‘’disparatre’’ przeteleportowałam ich do swoich pokoi. Czas sprowadzić Sky nie chcę żeby miała problemy.
- Disparatre.
- Co ja tu robię. – powiedziała oburzonym głosem wampirzyca.
- Unikasz kłopotów kicia. – pstryknęłam ją w nos.
- Alex idzie, do pokoi. – szepnęła Mel i poszła do siebie, a my w jej ślady, gasząc za sobą światło. W ciuchach wskoczyłam do pokoju i przykryłam się szczelnie kołdrą. Słysząc i czując że Alex wyszła, wzięłam piżamę i szybko pobiegłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic i umyłam głowę. Szybko się wysuszyłam i wyszczotkowałam zęby, zmyłam makijaż i szybko zwolniłam dziewczyną łazienkę. Naszykowałam na jutro jakieś rzeczy, a następnie wtulając się w poduszkę zasnęłam.


*** 


W końcu piątek jupi, a co za tym idzie wyjazd do NY z Sky i Mel. Pełna sił wyskoczyłam z łóżka i łapiąc naszykowane ciuchy poszłam do łazienki.
- Bry. – mruknęła Mel wychodząc gotowa z pomieszczenia.
- Hej. – uśmiechnęłam się promiennie.
- Widzę dobry humor. – powiedziała opierając się o ścianę.
- A i owszem Wam też się poprawi, bo mam niespodziankę. – klasnęłam w dłonie z zachwytu.
- Już się boje. – spojrzała na mnie swoimi wielkimi oczętami.
- Nie no co ty, ale to później. – powiedziałam i wskoczyłam do łazienki. Przemyłam buzię, umyłam zęby i zrobiłam lekki makijaż.
- Vetu. – szepnęłam i już byłam ubrana. Jak ja kocham magię naprawdę ułatwia życie.
- Magic wychodź ! – waliła w drzwi i krzyczał Sky. Otworzyłam je i wymijając się wpuściłam ją do łazienki. Poszłam do salonu i usiadłam na kanapie co dziwne tej hołoty znów nie było, nie chce mi się dzisiaj ich budzić. Ooo wiem pomaluje paznokcie hehe Wzięłam z naszej komódki czerwony lakier i zaczęłam nim pokrywać moje dość długie pazurki. Nienawidzę czekać aż wyschną.
- Sky, Mel gotowe już ?!
- Idę. – powiedziała Flora.
- Tak, tak już biegnę ! – krzyknęła Skyler.
- Ej Sky potrzebuje cię. – dodałam.
- No już chwilkę. Słucham ? – powiedziała wchodząc do pokoju.
- Weź dmuchnij mi na paznokcie, bo nie chce mi się czekać aż wyschną. – zrobiłam oczka szczeniaczka. Ta razem z Mel walnęły face palma, ale i tak moja Bff’ka mi pomogła.
- Mówiłam ci że cię kocham. – wyszczerzyłam się.
- Kiedyś na pewno. – odwzajemniła się uśmiechem.
- Dobra dziewoje chodźcie na śniadanko. – popędziła nas Melody. Wyszłyśmy i zamknęłyśmy nasz apartament. Weszłyśmy do stołówki i biorąc tacę i talerzyki nałożyłyśmy sobie jedzenie. Usiadłyśmy do stolika gdzie byli już nasi przyjaciele nawet Tay przyszedł szok !
- Tayler ty masz gorączkę czy coś. – zachichotała Ler.
- Bardzo śmieszne. To chociaż raz nie można przyjść na śniadanie bo to dziwne. – oburzył się.
- Oj tam Tay daj spokój. – poczochrałam mu włosy.
- Magic wiesz że cię kocham … ale wara od moich włosów. – wysyczał na co tylko wywróciłam oczami, jak ja kocham go drażnić.
- No dobrze panie poważny. – posłałam mu buziaka w powietrzu i wróciłam do zajadania się sałatką grecką. Nagle rozbrzmiał głos z głośnika.
- Szanowni uczniowie mam dla was złą wiadomość, dzisiejsze lekcje uważam za odwołane. Wraz z większością kadry wyjeżdżam na spotkanie z radą starszych i ustalenie dalszego postępowania z wynikającej sytuacji związanej z tajemniczymi atakami. Proszę o nie opuszczanie terenu szkoły. Życzę miłego weekendu i jak ktoś ma plany odwiedzić rodzinę proszę o skontaktowanie się z panią Alexandrą. – powiedział, a na stołówce wszyscy pisnęli z radości.
- Jakie złe wiadomości to przecież genialne wieści. – pisnęła Skyler.
- To co robimy hołota ? – spojrzałam na każdego po kolei.
- Pewnie jak zawsze odwiedzimy tych dziwaków. – szepnęła Mel.
- Ja jadę do rodziców. I nie mam zamiaru ich widywać…. – syknął Tay.
- Odwiedzam babcię. – mruknął niemrawo Greg.
- A my chętnie z wami pójdziemy. – uradował się Hazz przy czym objął Liama i Adama.


*** 


Ja nie wierzę prawie nas przez tych trzech debili złapali na nielegalnym opuszczeniu szkoły … normalnie zabić to mało ! Weszliśmy do chatki, a człowieki grały w karty no cóż się dziwić pewnie się tu nudzą.
- Witajcie ziemianie. – zawył Adam, Li bawił się ogniem, a Hazz zagrzmiał błyskawicami co za debile, ale i tak ich kocham.
- Hej. – mruknęli znudzenie, chyba wiem jak temu zaradzić.
- Fronde PlayStation. – wyszeptałam i w ułamku sekundy pojawiła się gra.
- Łał Meg jesteś kochana. – cała trójca mnie mocno przytuliła, znaczy mocno jak na ludzi ;P
- Spoko, spoko nie będziecie się przynajmniej nudzić. – uśmiechnęłam się.
- To co może małe zawody w Fife. – Zayn zaczął poruszać znacząco brwiami w górę i dół.
- Tak ! – wszyscy wydarli się jak opętani.
- Ja idę się przejść. – uśmiechnęłam się delikatnie i nie czekając na ich reakcję wyszłam z chatki. Kocham zimę jest taka piękna i delikatna. Wolnym krokiem zaczęłam oddalać się od leśniczówki i wgłębiać się w mroczny las. Czułam na sobie jakieś spojrzenie, ale to magiczny las więc nie ma się czego bać. Są tu jednorożce, wilki, niedźwiedzie i wiele innych zwierząt, ale i tak nie boję się ich, gdy czują nasz spokój stają się potulne jak baranki. 

Nagle usłyszałam stukot kopyt i jakieś krzyki. Przymknęłam oczy i wsłuchałam się w głosy rozszerzyłam szeroko powieki i zaczęłam zmierzać między drzewami w stronę odgłosów. Stanęłam za wielkim pniem, a to co ujrzałam na polanie o mało nie doprowadziło mnie do zawału.  Stałam jak wryta patrząc na to wszystko. Byłam sparaliżowana. Oblał mnie zimny pot, dostałam zimnych, nieprzyjemnych dreszczy a mój lunch podszedł mi do gardła. Obrzydlistwo, naprawdę !
 To nie możliwe ... nie ! Nie zgadzam się ! Tak nie można ! Przecież to okrutne ...

To oni jestem pewna że to oni napadli na Leniego, a teraz wysysają krew z bezbronnych jednorożców.  Słysząc ich ostatnie rżenie z moich oczu leciały hektolitry łez już miałam ruszyć na ratunek, co w nawiasie było głupim pomysłem, ale poczułam jak ktoś zatyka mi dłonią buzię.
- Ciiii to nic się nie stanie…. – usłyszałam kojący męski głos …. Louis, ale co on tu robi ?

_________________________________________
Dum, Duum, Duuum !!! Jest kolejny rozdział ;D Wybaczcie że musieliście tyle czekać, ale na lapku mi nie działa net, a na kompie działa jakby chciał, a nie mógł -.- Oby rozdział Wam się spodobał króliczki ... liczę na szczere komentarze i jak macie jakieś pytania do nas lub bohaterów to śmiało my nie gryziemy hehehe dobra kończę moje wypociny xD
Kocham Was Nats xoxo

6 komentarzy:

  1. WTF! Louis zwariował? :O A one w końcu do NY nie pojechały? Ekstra ten rozdział i wolne, ale oni chyba zwariowali, że chcą zostać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cały Lou co to on nie wymyśli i w co to on się nie wplącze hehe tak zdecydowanie Niall, Zayn i Louis zwariowali ;) a co do wyjazdu to okaże się w kolejnym rozdziale ;*

      Pozdrawiamy Nats i Sylwia <3

      Usuń
    2. http://pain-magic-love.blogspot.com/ Nowy rozdział :)

      Usuń
  2. Chce więcej Caroline Marry Brown!!!!!!:)proszę proszę!!:D,Amanda<3

    OdpowiedzUsuń
  3. Super!!! Kiedy będzie następny rozdział? Nie mogę się doczekać!

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedy następny???i zgadzam się z czwartym komentarzem więcej Caroline Marry Brown!:)

    OdpowiedzUsuń