niedziela, 17 marca 2013

Rozdział 5


Perspektywa Magic

Przeciągnęłam się na łóżku i podniosłam się do pozycji siedzącej. Wzięłam wczoraj naszykowany zestaw ciuchów i poszłam leniwie do łazienki.
- Skyler wyłaź ! – zaczęłam walić w drzwi.
- Heloł ja tu się szykuje na bóstwo ! – oburzyła się przyjaciółka.
- Przecież i tak Hazza cię kocha ! – zachichotałam.
- Eee bez takich mi tam pod drzwiami ! – wydarła się.
- No to się ruszaj ! – wywróciłam oczami. Bosz poco ja się kłócę, jak mogę sobie sama drzwi otworzyć xD Pstryknęłam, i zamek sam się otworzył. Sky siedziała na szafce przy umywalce i malowała paznokcie.
- Naprawdę -.- mogłaś malować paznokcie w salonie w sypialni lub na balkonie gdziekolwiek, a ty zajmujesz łazienkę na serio. – spojrzałam na nią z niedowierzaniem.
- Oj tam czepiasz się. – wywróciła oczami i wyszła z łazienki. Przemyłam buzię i umyłam zęby. Zrobiłam lekki makijaż i ubrałam ciuchy.
Gotowa poszłam do salonu, gdzie było dość cicho, czyżby chłopcy dzisiaj do nas nie przyszli co za szok O_O Weszłam, a tam spokojnie siedzi Sky i kończy malowanie paznokcie, a Mel czyta książkę.
- Co powiecie na obudzenie tych debili ? – zapytała, a im aż oczy zalśniły. W sekundę byłyśmy pod pokojem Li, Hazzy, Taya i Adama. Sky poszła oczywiście do Hazzy, Mel do Adama, a ja do Li później obudzę Taylora.
- Liam szybko Emily chce się z tobą umówić ! – wydarłam się i zaczęłam nim potrząsać.
- Co … jak … gdzie … - zaczął się szybko ubierać, a ja zaczęłam się tarzać ze śmiechu po jego łóżku.
- Zemszczę się. – spojrzał na mnie morderczym wzrokiem.
- Też cię kocham braciszku. – posłałam mu buziaka w powietrzu i przeniknęłam do pokoju Taya. Za ścianami słyszałam śmiechy i krzyki znajomych.
- Wstawaj, wstawaj, wstawaj !!! – zaczęłam skakać po jego łóżku … no w większości po nim.
- mamo jeszcze pięć minut … - wymamrotał zakrywając twarz poduszką.
- Ej, ej, ej to ja Megan ! Nie ma spania miśku ! – dalej skakałam jak opętana, aby po chwili opaść na jego miękkie łóżko.
- Nie za co ja chcę weekend … - powiedział z twarzą w poduszce.
- Spoko kocie już nie długo :D – wyszczerzyłam się.
- No jak tek pięknie do mnie mówisz to już wstaję, koteczku ty mój. – powiedział i spojrzał mi prosto w oczy, po czym oboje wybuchliśmy nieopanowanym śmiechem. Boże kocham go jak brata zawsze mogę liczyć na to że poprawi mi humor, pomoże lub po prostu będzie przy mnie.
- Która w ogóle jest godzina ? – spojrzał na mnie nadal zaspanym wzrokiem kumpel.
- Za piętnaście ósma :D – wyszczerzyłam się.
- Co ! Idę się szykować … - wybiegł z sypialni jak poparzony na co ja wzruszyłam ramionami.
- Co tam hołota ? – wpadłam do salonu ze smailem.
- A nic. – powiedział Adam.
- A ty co taka wesoła ? – zapytał Hazza i w tej chwili przybiegł Tay i uprzedził moją wypowiedź.
- No wiece w końcu postanowiliśmy się ujawnić w naszym związku. – powiedział z powagą, ale wiedziałam ze robi sobie jaja. Oczywiście zachowałam powagę i żeby się nie zdradzić myślę że to prawda.
- To takie wspaniałe znaleźć kogoś kto odwzajemnia twoje uczucia. – powiedziałam i obdarowałam Taya buziakiem, który wyglądał na dość namiętnego. Boże kocham robić sobie z nich jaja. Ich miny były przekomiczne mieli rozdziawione buzie i myślałam ze oczy im z orbit wyjdą.
- A … a … ale że co ?!? – jąkał się Sky. Na co z Taylorem wybuchliśmy śmiechem.
- Żałujcie że nie widzicie swoich twarzy. – powiedziałam między napadami śmiechu.
- Wyglądacie komicznie. – dodał Tay i przybiliśmy sobie piąteczkę.
- Czekajcie bo mam nie ogar … co przed chwilą się stało. – zająkał się Liam.
- Właśnie zostaliście zrobieni w balona … oklaski dla wspaniałego pomysłu Taylora Blacka … - wskazałam na kumpla.
- … i genialnej aktorki Megan Wilson. – pokazał na mnie Black.
- A wam co się stało, miejscówkę zmieniliście ? – wparowała do salonu Alexandra.
- Tak jakoś wyszło. – uśmiechnęła się nadal oszołomiona Sky.
- Tak już idziemy na śniadanie, szefie. – powiedział Hazz.
- Ej, ej, ej Styles ty sobie na słowa uważaj, że ja muszę was niańczyć. – powiedziała zmarnowana i tyle ją widzieliśmy. W parę sekund byliśmy przy naszym stoliku z jedzeniem na talerzach. Adam od nas przesiadł się do Niny, która przywitała go słodkim buziakiem. Mel siedział zaciskając z całej siły pięść … boże nie poznaję tej dziewczyny, co się z nią dzieje. Wiem że kocha Adama jak brata, ale żeby aż tak była wkurzona, może wie o Ninie coś czego my nie wiemy …
- Meg słuchasz mnie. – potrząsnęła mną Skyler.
- Tak … znaczy co mówiłaś. – uśmiechnęłam się do niej niewinnie.
- Pytałam co powiem Alex jak będzie pytać czemu nie byliśmy wczoraj na lekcjach. – spojrzeli na mnie wszyscy.
- A co ja jestem, sami coś wymyślcie. – spojrzałam na nich znudzona.
- Za wcześnie na myślenie … - ziewnął Hazza.
- Powiedzmy prawdę … - palnęłam zajadając się sałatką owocową. Poczułam na sobie przenikliwe i zdziwione spojrzenia znajomych.
- Czy ciebie już totalnie coś pogięło ?!? – pisnęła Skyler.
- No może nie cała prawdę … no wiecie powiemy że coś się stało Lenemu, a że nie było czasu do stracenie to musieliśmy mu pomóc bo był w bardzo złym stanie i nie mieliśmy jak wezwać pomocy :D  - wyszczerzyłam swoje ząbki, a reszta zaczęła coś rozmyślać.
- Hmmm … całkiem dobry pomysł. – poklepał mnie po ramieniu Liam.

***

Jako pierwszą lekcję wybrałam dzisiaj jazdę konną. Przebrana w bryczesy i ciepły sweter poszłam razem z Sky i Mel do stajni.
- No to na początku proszę o wyczyszczenie waszych koni i osiodłanie ich. – powiedziała pani Sulkin z zadartym do góry nosem. Nie lubię tej nauczycielki, myśli sobie że jak ma męża dyrektora to wszyscy musimy ją traktować jak wielką królową. Nie trudno się domyślić po kim Victoria ma charakterek. Tylko Greg jest normalny w tej ich rodzinie. Stanęłam obok mojego konia, nazywa się Istra (Is). Jest to dwuletnia klacz rasy ukraińskiej o maści palomino. Jedno pstryknięcie i moja klacz była już czysta. Osiodłałam ją i razem z przyjaciółkami wyszłyśmy na polanę, gdzie czekała na wszystkich pani Anastazja. Gdy wszyscy już się zebrali, wsiedliśmy na konie i zaczęliśmy zmierzać kłusem za nauczycielką. Na dzisiejszej lekcji mieliśmy skakać przez przeszkody. Jestem tak podekscytowana, że zaraz padnę na zawał :D Kocham jazdę konną jak taniec oba zajęcia pozwalają mi się od stresować. Jako pierwsza przez przeszkody pobiegła pani Sulkin i pokazała nam co i jak. Następnie biegli uczniowie.
- Nienawidzę tej nadętej baby. – mruknęłam do Mel, patrzącej z podziwem na nauczycielkę.
- Ja tam ją uwielbiam. Widać, że na pierwszym miejscu stawia dyscyplinę. – powiedziała ze śmiechem.
- Pff. – prychnęłam.
- Może panienki przestaną sobie plotkować, a zaczną skakać ? – zapytała, mrużąc gniewnie oczy, pani Sulkin. No ja nie wytrzymam zaraz ... Westchnęłam ciężko, przewracając oczyma, po czym razem z Is zaczęłam galopować przed siebie, w stronę pierwszej przeszkody. Po chwili szarpnęłam lekko, szepnęłam cicho zaklęcie, po czym klacz skoczyła, na tle fajerwerek. Z triumfalnym uśmiechem, podeszłam do grupy.
  - Mam dla ciebie propozycję .... – zaczęła nauczycielka, wsiadając ponownie na swojego czarnego ogiera.
- Następnym razem, zamiast się popisywać, po prostu skocz. Grunt to skromność. – zarzuciła włosami do tyłu, po czym poprowadziła nas z powrotem w stronę szkoły. Bosz i o skromności gada taki zadufany w sobie babsztyl -.-
  - Co za baba. – mruknęłam pod nosem z niesmakiem, na co Mel popadła w śmiech.

***

Reszta lekcji minęła w miarę spokojnie, no może poza socjologią na której musiałyśmy się tłumaczyć z wczorajszej nieobecności. Na szczęście nie było z tym naszym kłamaniem za dużo problemów i Alex we wszystko uwierzyła. O 17 byłyśmy w pokoju wparowałyśmy do naszego salonu, a ja bezwładnie opadłam na kanapę.
- Nie mam siły na nic …. – powiedziałam zmarnowana.
- To znajdź musimy zobaczyć co u Leniego. – powiedziała uradowana Skyler.
- No właśnie wstawaj ! – popędziła mnie Mel.
- Dobra, ale i tak nigdzie nie idę …. – powiedziała, a one spojrzały na mnie jak na idiotkę. Pstryknęłam palcami i już byliśmy w chatce leśniczego.
- Moglibyście się ubrać, już po 17 …. – powiedziałam patrząc na chłopaków w samych bokserkach, którzy próbują zasłonić się wszystkim co im w ręce wpadnie.
- Mogłybyście się tak nie zjawiać ! – oburzył się Louis.
- Po prostu Meg nie chciało się chodzić …. – wywróciła oczami Skyler, a ja opadłam na kanapę.
- Yyy Meg bo mamy do cb sprawę …. – zaczął Niall.
- No wiesz bo my tu nic nie mamy …. – dodała Zayn.
- Potrzebujemy jakiś ubrań …. – zakończył Lou i uśmiechnął się uroczo jak mała dziewczynka. W ogóle o tym zapomniałam … no bo niby skąd by wzięli ciuchy, głupia ja xD
- Jasne u was w pokojach już są szafy, wypełnione ciuchami … nie znam waszego stylu, ale mam nadzieję że się spodobają. – oznajmiłam ich, a oni szybko tam pobiegli.
- Kompletnie zapomniałam że oni nic nie mają …. – powiedziała Mel siadając przy stole i zaczęła jeść ciastka.
- No nie tylko ty. – zaśmiała się Sky i usiadła na ziemi opierając się o ścianę. Zamyśliła się i nawet nie zauważyła jak wrócili chłopcy.
- A gdzie jest Leny ? – zapytała Mel.
- Śpi, bo źle się czuł. – odpowiedział szybko Niall.
- Co ?! Jak ? Co się stało ! – zapytałam podskakując na równe nogi z kanapy. Chłopaki zaczęli ze mnie brechtać.
- Co w tym śmiesznego … bawi was to że się martwię. – zapytałam z oburzeniem.
-  Bo ty tak śmiesznie podskakujesz ... i marszczysz nos jak królik. – parsknął śmiechem Lou. Spojrzałam na niego z rozdziawioną buzią i wielkimi oczami.
- Pożałujesz tego co właśnie powiedziałeś …. – spojrzałam na niego z pod byka i już miałam go w coś zmienić, ale do domku wparował Li, Hazz, Greg i zdziwieni Tay i Adam. Zapomniałam że oni nic nie wiedzą. Taylorowi oczy odrazy zmieniły się na żółto czarne, a kły wysunęły się. Boże czemu oni mu nic nie powiedzieli przed przyjściem tu ?!?!
- Tay spokojnie, nie rób im krzywdy …. – znalazłam się przy nim w mgnieniu oka.
- Kto to. – spuścił wzrok i spojrzał prosto w moje oczy.
- Yyy zwykli ludzie …. – powiedziałam trzymając go za dłonie nie chciałam żeby zrobił coś głupiego. I tak nie miałabym z nim szans w starciu sił, ale może na trochę bym go zatrzymała. Widziałam w jego oczach pożądanie i chęć krwi.
- Co ?!? – powiedzieli w jednym momencie Adam i Tay.
- Przecież to bajki …. – zakpił szatyn.
- Jednak nie. – wcięła się Sky i usiadła obok Hazzy, który ją objął.
- Ale skąd oni tu ? – spojrzał zaciekawiony Adam.
- Bo Mel znalazła przejście do ich świata i nas tam zaprowadziła …. No i w tym czasie jak tam byłyśmy oni przeszli do naszego wymiaru …. – wyjaśniłam chłopakom.
- Yyy ... – patrzeli na mnie jak na idiotkę, na co Skyler pacnęła się w czoło.
- Dawno, dawno temu były sobie dwie piękne wampirzyce, które pociągały każdego mężczyznę, oraz śliczna wilkołaczka. Przyjaźniły się one nie tylko ze sobą, ale również z oszołomami, nie rozumiejącymi praktycznie nic. I ta wilkołaczka zaprowadziła wampirzyce do ogromnej, czarymarskiej skały, skąd wyszli prawdziwi ludzie, znani z legend. Jedna z nich wpadła na genialny pomysł, by zatrzymali się u wielkiego jak góra, leśniczego w chatce w lesie. Potem mała wpadka, przez co dowiedziała się połowa oszołomów, a następnie kolejna, gdzie poznała się cała reszta. Koniec bajki. – przewróciła oczyma Skyler, jednak oni nadal mieli otwarte buzie na oścież.
- Uważajcie, bo wam mucha wpadnie. – zaśmiał się Louis.
- Wal się. – prychnął Taylor, wysuwając kły, na co ten cofnął się to tyłu cały blady.
- Już siedzę cicho ... króliku, ratuj ! – wydarł się, wskakując mi na plecy.
- Złaź ze mnie ! – krzyknęłam, szarpiąc się, a ten przyczepił się jak rzep do psiego ogona ...
- Już, już króliczku …. – podniósł ręce w geście obrony, reszta prócz Taya zaczęła się chichrać. Coś czuję że on go nie polubi.


___________________________________


No to jako pierwsze to chcę was BARDZO, BARDZO przeprosić, że musiałyście tyle czekać, ale mam naprawdę sporo nauki. Mam nadzieję że mi wybaczycie ;) Że dzisiaj pojawił się rozdział możecie też podziękować Sylwii bo mi pomogła w pisaniu ... kocham cię kocie <3
A teraz pisać mi w komentarzach jak wam się rozdział podoba ...? Liczę na wsze szczere opinie i jak macie jakieś pytania do nas lub bohaterów to czekamy ... ;D To ja kończę jeszcze raz przepraszam <3

5 komentarzy:

  1. Nie tylko ty masz tyle nauki :// Ja nadrabiam stracony czas na blogu, bo jestem chora :// Rozdział świetny, a te teksty o królikach sprawiły, że dostałam atak niepohamowanego śmiechu xD Zajebisty *.* Czekam z niecierpliwością na następny xx

    pain-magic-love.blogspot.com/ - świeżutki (7) rozdział! :) Zapraszam xx

    *przepraszam za spam, ale proszono mnie o informowanie*

    OdpowiedzUsuń
  2. Och... ok. Dodaj mnie. Będę Danielle , zębowa wróżka ;3

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeju kocham takie opowiadania :D Zaczynam czytać :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej ! Zostałaś nominowana do
    The Versatile Blogger
    Więcej informacji na
    http://my-love-on.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. [SPAM] Leighton i Blake to siostry rodem z Wolverhampton. Sąsiadki i przyjaciółki Liam'a Payne'a. Leighton rozważna lecz nieśmiała dwudziestolatka, która przyjechała do Londynu z powodu pracy oraz przyszłości. Blake szalona i odważna dziewiętnastolatka, która przyjechała razem z siostrą nie tylko za karierą, ale i za szczęściem. Co się zmieni, gdy w ich życiu stanie zespół One Direction? Co się zmieni? Czy rozkwitnie jakaś miłość, czy może będą same problemy? Dowiesz się tego czytając bloga http://horan-carter-1d.blogspot.com/.
    Gorąco zapraszam! (:

    OdpowiedzUsuń