niedziela, 17 marca 2013

Rozdział 5


Perspektywa Magic

Przeciągnęłam się na łóżku i podniosłam się do pozycji siedzącej. Wzięłam wczoraj naszykowany zestaw ciuchów i poszłam leniwie do łazienki.
- Skyler wyłaź ! – zaczęłam walić w drzwi.
- Heloł ja tu się szykuje na bóstwo ! – oburzyła się przyjaciółka.
- Przecież i tak Hazza cię kocha ! – zachichotałam.
- Eee bez takich mi tam pod drzwiami ! – wydarła się.
- No to się ruszaj ! – wywróciłam oczami. Bosz poco ja się kłócę, jak mogę sobie sama drzwi otworzyć xD Pstryknęłam, i zamek sam się otworzył. Sky siedziała na szafce przy umywalce i malowała paznokcie.
- Naprawdę -.- mogłaś malować paznokcie w salonie w sypialni lub na balkonie gdziekolwiek, a ty zajmujesz łazienkę na serio. – spojrzałam na nią z niedowierzaniem.
- Oj tam czepiasz się. – wywróciła oczami i wyszła z łazienki. Przemyłam buzię i umyłam zęby. Zrobiłam lekki makijaż i ubrałam ciuchy.
Gotowa poszłam do salonu, gdzie było dość cicho, czyżby chłopcy dzisiaj do nas nie przyszli co za szok O_O Weszłam, a tam spokojnie siedzi Sky i kończy malowanie paznokcie, a Mel czyta książkę.
- Co powiecie na obudzenie tych debili ? – zapytała, a im aż oczy zalśniły. W sekundę byłyśmy pod pokojem Li, Hazzy, Taya i Adama. Sky poszła oczywiście do Hazzy, Mel do Adama, a ja do Li później obudzę Taylora.
- Liam szybko Emily chce się z tobą umówić ! – wydarłam się i zaczęłam nim potrząsać.
- Co … jak … gdzie … - zaczął się szybko ubierać, a ja zaczęłam się tarzać ze śmiechu po jego łóżku.
- Zemszczę się. – spojrzał na mnie morderczym wzrokiem.
- Też cię kocham braciszku. – posłałam mu buziaka w powietrzu i przeniknęłam do pokoju Taya. Za ścianami słyszałam śmiechy i krzyki znajomych.
- Wstawaj, wstawaj, wstawaj !!! – zaczęłam skakać po jego łóżku … no w większości po nim.
- mamo jeszcze pięć minut … - wymamrotał zakrywając twarz poduszką.
- Ej, ej, ej to ja Megan ! Nie ma spania miśku ! – dalej skakałam jak opętana, aby po chwili opaść na jego miękkie łóżko.
- Nie za co ja chcę weekend … - powiedział z twarzą w poduszce.
- Spoko kocie już nie długo :D – wyszczerzyłam się.
- No jak tek pięknie do mnie mówisz to już wstaję, koteczku ty mój. – powiedział i spojrzał mi prosto w oczy, po czym oboje wybuchliśmy nieopanowanym śmiechem. Boże kocham go jak brata zawsze mogę liczyć na to że poprawi mi humor, pomoże lub po prostu będzie przy mnie.
- Która w ogóle jest godzina ? – spojrzał na mnie nadal zaspanym wzrokiem kumpel.
- Za piętnaście ósma :D – wyszczerzyłam się.
- Co ! Idę się szykować … - wybiegł z sypialni jak poparzony na co ja wzruszyłam ramionami.
- Co tam hołota ? – wpadłam do salonu ze smailem.
- A nic. – powiedział Adam.
- A ty co taka wesoła ? – zapytał Hazza i w tej chwili przybiegł Tay i uprzedził moją wypowiedź.
- No wiece w końcu postanowiliśmy się ujawnić w naszym związku. – powiedział z powagą, ale wiedziałam ze robi sobie jaja. Oczywiście zachowałam powagę i żeby się nie zdradzić myślę że to prawda.
- To takie wspaniałe znaleźć kogoś kto odwzajemnia twoje uczucia. – powiedziałam i obdarowałam Taya buziakiem, który wyglądał na dość namiętnego. Boże kocham robić sobie z nich jaja. Ich miny były przekomiczne mieli rozdziawione buzie i myślałam ze oczy im z orbit wyjdą.
- A … a … ale że co ?!? – jąkał się Sky. Na co z Taylorem wybuchliśmy śmiechem.
- Żałujcie że nie widzicie swoich twarzy. – powiedziałam między napadami śmiechu.
- Wyglądacie komicznie. – dodał Tay i przybiliśmy sobie piąteczkę.
- Czekajcie bo mam nie ogar … co przed chwilą się stało. – zająkał się Liam.
- Właśnie zostaliście zrobieni w balona … oklaski dla wspaniałego pomysłu Taylora Blacka … - wskazałam na kumpla.
- … i genialnej aktorki Megan Wilson. – pokazał na mnie Black.
- A wam co się stało, miejscówkę zmieniliście ? – wparowała do salonu Alexandra.
- Tak jakoś wyszło. – uśmiechnęła się nadal oszołomiona Sky.
- Tak już idziemy na śniadanie, szefie. – powiedział Hazz.
- Ej, ej, ej Styles ty sobie na słowa uważaj, że ja muszę was niańczyć. – powiedziała zmarnowana i tyle ją widzieliśmy. W parę sekund byliśmy przy naszym stoliku z jedzeniem na talerzach. Adam od nas przesiadł się do Niny, która przywitała go słodkim buziakiem. Mel siedział zaciskając z całej siły pięść … boże nie poznaję tej dziewczyny, co się z nią dzieje. Wiem że kocha Adama jak brata, ale żeby aż tak była wkurzona, może wie o Ninie coś czego my nie wiemy …
- Meg słuchasz mnie. – potrząsnęła mną Skyler.
- Tak … znaczy co mówiłaś. – uśmiechnęłam się do niej niewinnie.
- Pytałam co powiem Alex jak będzie pytać czemu nie byliśmy wczoraj na lekcjach. – spojrzeli na mnie wszyscy.
- A co ja jestem, sami coś wymyślcie. – spojrzałam na nich znudzona.
- Za wcześnie na myślenie … - ziewnął Hazza.
- Powiedzmy prawdę … - palnęłam zajadając się sałatką owocową. Poczułam na sobie przenikliwe i zdziwione spojrzenia znajomych.
- Czy ciebie już totalnie coś pogięło ?!? – pisnęła Skyler.
- No może nie cała prawdę … no wiecie powiemy że coś się stało Lenemu, a że nie było czasu do stracenie to musieliśmy mu pomóc bo był w bardzo złym stanie i nie mieliśmy jak wezwać pomocy :D  - wyszczerzyłam swoje ząbki, a reszta zaczęła coś rozmyślać.
- Hmmm … całkiem dobry pomysł. – poklepał mnie po ramieniu Liam.

***

Jako pierwszą lekcję wybrałam dzisiaj jazdę konną. Przebrana w bryczesy i ciepły sweter poszłam razem z Sky i Mel do stajni.
- No to na początku proszę o wyczyszczenie waszych koni i osiodłanie ich. – powiedziała pani Sulkin z zadartym do góry nosem. Nie lubię tej nauczycielki, myśli sobie że jak ma męża dyrektora to wszyscy musimy ją traktować jak wielką królową. Nie trudno się domyślić po kim Victoria ma charakterek. Tylko Greg jest normalny w tej ich rodzinie. Stanęłam obok mojego konia, nazywa się Istra (Is). Jest to dwuletnia klacz rasy ukraińskiej o maści palomino. Jedno pstryknięcie i moja klacz była już czysta. Osiodłałam ją i razem z przyjaciółkami wyszłyśmy na polanę, gdzie czekała na wszystkich pani Anastazja. Gdy wszyscy już się zebrali, wsiedliśmy na konie i zaczęliśmy zmierzać kłusem za nauczycielką. Na dzisiejszej lekcji mieliśmy skakać przez przeszkody. Jestem tak podekscytowana, że zaraz padnę na zawał :D Kocham jazdę konną jak taniec oba zajęcia pozwalają mi się od stresować. Jako pierwsza przez przeszkody pobiegła pani Sulkin i pokazała nam co i jak. Następnie biegli uczniowie.
- Nienawidzę tej nadętej baby. – mruknęłam do Mel, patrzącej z podziwem na nauczycielkę.
- Ja tam ją uwielbiam. Widać, że na pierwszym miejscu stawia dyscyplinę. – powiedziała ze śmiechem.
- Pff. – prychnęłam.
- Może panienki przestaną sobie plotkować, a zaczną skakać ? – zapytała, mrużąc gniewnie oczy, pani Sulkin. No ja nie wytrzymam zaraz ... Westchnęłam ciężko, przewracając oczyma, po czym razem z Is zaczęłam galopować przed siebie, w stronę pierwszej przeszkody. Po chwili szarpnęłam lekko, szepnęłam cicho zaklęcie, po czym klacz skoczyła, na tle fajerwerek. Z triumfalnym uśmiechem, podeszłam do grupy.
  - Mam dla ciebie propozycję .... – zaczęła nauczycielka, wsiadając ponownie na swojego czarnego ogiera.
- Następnym razem, zamiast się popisywać, po prostu skocz. Grunt to skromność. – zarzuciła włosami do tyłu, po czym poprowadziła nas z powrotem w stronę szkoły. Bosz i o skromności gada taki zadufany w sobie babsztyl -.-
  - Co za baba. – mruknęłam pod nosem z niesmakiem, na co Mel popadła w śmiech.

***

Reszta lekcji minęła w miarę spokojnie, no może poza socjologią na której musiałyśmy się tłumaczyć z wczorajszej nieobecności. Na szczęście nie było z tym naszym kłamaniem za dużo problemów i Alex we wszystko uwierzyła. O 17 byłyśmy w pokoju wparowałyśmy do naszego salonu, a ja bezwładnie opadłam na kanapę.
- Nie mam siły na nic …. – powiedziałam zmarnowana.
- To znajdź musimy zobaczyć co u Leniego. – powiedziała uradowana Skyler.
- No właśnie wstawaj ! – popędziła mnie Mel.
- Dobra, ale i tak nigdzie nie idę …. – powiedziała, a one spojrzały na mnie jak na idiotkę. Pstryknęłam palcami i już byliśmy w chatce leśniczego.
- Moglibyście się ubrać, już po 17 …. – powiedziałam patrząc na chłopaków w samych bokserkach, którzy próbują zasłonić się wszystkim co im w ręce wpadnie.
- Mogłybyście się tak nie zjawiać ! – oburzył się Louis.
- Po prostu Meg nie chciało się chodzić …. – wywróciła oczami Skyler, a ja opadłam na kanapę.
- Yyy Meg bo mamy do cb sprawę …. – zaczął Niall.
- No wiesz bo my tu nic nie mamy …. – dodała Zayn.
- Potrzebujemy jakiś ubrań …. – zakończył Lou i uśmiechnął się uroczo jak mała dziewczynka. W ogóle o tym zapomniałam … no bo niby skąd by wzięli ciuchy, głupia ja xD
- Jasne u was w pokojach już są szafy, wypełnione ciuchami … nie znam waszego stylu, ale mam nadzieję że się spodobają. – oznajmiłam ich, a oni szybko tam pobiegli.
- Kompletnie zapomniałam że oni nic nie mają …. – powiedziała Mel siadając przy stole i zaczęła jeść ciastka.
- No nie tylko ty. – zaśmiała się Sky i usiadła na ziemi opierając się o ścianę. Zamyśliła się i nawet nie zauważyła jak wrócili chłopcy.
- A gdzie jest Leny ? – zapytała Mel.
- Śpi, bo źle się czuł. – odpowiedział szybko Niall.
- Co ?! Jak ? Co się stało ! – zapytałam podskakując na równe nogi z kanapy. Chłopaki zaczęli ze mnie brechtać.
- Co w tym śmiesznego … bawi was to że się martwię. – zapytałam z oburzeniem.
-  Bo ty tak śmiesznie podskakujesz ... i marszczysz nos jak królik. – parsknął śmiechem Lou. Spojrzałam na niego z rozdziawioną buzią i wielkimi oczami.
- Pożałujesz tego co właśnie powiedziałeś …. – spojrzałam na niego z pod byka i już miałam go w coś zmienić, ale do domku wparował Li, Hazz, Greg i zdziwieni Tay i Adam. Zapomniałam że oni nic nie wiedzą. Taylorowi oczy odrazy zmieniły się na żółto czarne, a kły wysunęły się. Boże czemu oni mu nic nie powiedzieli przed przyjściem tu ?!?!
- Tay spokojnie, nie rób im krzywdy …. – znalazłam się przy nim w mgnieniu oka.
- Kto to. – spuścił wzrok i spojrzał prosto w moje oczy.
- Yyy zwykli ludzie …. – powiedziałam trzymając go za dłonie nie chciałam żeby zrobił coś głupiego. I tak nie miałabym z nim szans w starciu sił, ale może na trochę bym go zatrzymała. Widziałam w jego oczach pożądanie i chęć krwi.
- Co ?!? – powiedzieli w jednym momencie Adam i Tay.
- Przecież to bajki …. – zakpił szatyn.
- Jednak nie. – wcięła się Sky i usiadła obok Hazzy, który ją objął.
- Ale skąd oni tu ? – spojrzał zaciekawiony Adam.
- Bo Mel znalazła przejście do ich świata i nas tam zaprowadziła …. No i w tym czasie jak tam byłyśmy oni przeszli do naszego wymiaru …. – wyjaśniłam chłopakom.
- Yyy ... – patrzeli na mnie jak na idiotkę, na co Skyler pacnęła się w czoło.
- Dawno, dawno temu były sobie dwie piękne wampirzyce, które pociągały każdego mężczyznę, oraz śliczna wilkołaczka. Przyjaźniły się one nie tylko ze sobą, ale również z oszołomami, nie rozumiejącymi praktycznie nic. I ta wilkołaczka zaprowadziła wampirzyce do ogromnej, czarymarskiej skały, skąd wyszli prawdziwi ludzie, znani z legend. Jedna z nich wpadła na genialny pomysł, by zatrzymali się u wielkiego jak góra, leśniczego w chatce w lesie. Potem mała wpadka, przez co dowiedziała się połowa oszołomów, a następnie kolejna, gdzie poznała się cała reszta. Koniec bajki. – przewróciła oczyma Skyler, jednak oni nadal mieli otwarte buzie na oścież.
- Uważajcie, bo wam mucha wpadnie. – zaśmiał się Louis.
- Wal się. – prychnął Taylor, wysuwając kły, na co ten cofnął się to tyłu cały blady.
- Już siedzę cicho ... króliku, ratuj ! – wydarł się, wskakując mi na plecy.
- Złaź ze mnie ! – krzyknęłam, szarpiąc się, a ten przyczepił się jak rzep do psiego ogona ...
- Już, już króliczku …. – podniósł ręce w geście obrony, reszta prócz Taya zaczęła się chichrać. Coś czuję że on go nie polubi.


___________________________________


No to jako pierwsze to chcę was BARDZO, BARDZO przeprosić, że musiałyście tyle czekać, ale mam naprawdę sporo nauki. Mam nadzieję że mi wybaczycie ;) Że dzisiaj pojawił się rozdział możecie też podziękować Sylwii bo mi pomogła w pisaniu ... kocham cię kocie <3
A teraz pisać mi w komentarzach jak wam się rozdział podoba ...? Liczę na wsze szczere opinie i jak macie jakieś pytania do nas lub bohaterów to czekamy ... ;D To ja kończę jeszcze raz przepraszam <3

sobota, 2 marca 2013

Rozdział 4

Perspektywa Skyler

 Jęknęłam zmęczona, patrząc na Harolda Edwarda Stylesa, leżącego obok mnie. Obejmował mnie w talii, uśmiechając się szeroko. Na ten widok, zaśmiałam się cicho, po czym zamarłam.

  - Harry !! - Wrzasnęłam na cały głos, spychając go z łóżka. Zapewne zrobiłam się cała czerwona, nie tylko ze złości, zacisnęłam pięści, jak i zęby, by nie zacząć klnąć na cały głos.
 No co za bezczelny typ ! Czy ja mu włażę do łóżka nad ranem, kiedy on smacznie drzemie ?! No błagam !
  - Co kotku ? - Zapytał z lekkim grymasem, masując swoją głowę.
  - Co ?! Czemu ze mną spałeś ?! - Krzyknęłam, a ten parsknął śmiechem.
  - Ciekawie to brzmi ... - Wyszczerzył się do mnie, poruszając flirciarsko brwiami.
  - Styles ... - Wysyczałam wściekła.
 Ten szybko wstał i w wampirzym tempie wybiegł z mojego pokoju. Miałam ochotę pobiec za nim, skopać mu ten jego zad, zabić, wskrzesić i zamordować w potwornych męczarniach. Ale, że dopiero wstałam, to chyba sobie odpuszczę. Będę miała jeszcze wiele takich okazji, no nie ?
 Westchnęłam ciężko, wychodząc z łóżka i kierując swoje zwłoki w stronę łazienki. Tam doprowadziłam się do ładu. 
Ubrana w czarne rurki, niebieską koszule z podwiniętymi rękawami do łokci, czarne lity, oraz kilka bransoletek do kompletu, wyszłam z łazienki, wprost do salonu, gdzie siedziały dziewczyny, rozmawiając z Alesandrą. Gdy tylko zorientowały się, że już skończyłam, skończyły gadać, pożegnały się i nasza opiekunka wyszła z pokoju. Jestem ciekawa, o czym sobie plotkowały i czemu skończyły, lekko zestresowane, gdy weszłam do środka ...
  - Czemu tak rano krzyczałaś ? - Z zamyśleń wyrwał mnie cichy, aczkolwiek słodki głosik Mel, która jak zwykle wbiła wzrok w rękawy swojego za dużego swetra, którymi się bawiła.
  - Hazza przyszedł do mnie w nocy i spał ze mną. - Mruknęłam, a Meg wybuchła śmiechem.
  - Słowo "spał ze mną" wiele daje do myślenia. - Zachichotała.
  - Chodziło mi o to, że leżał obok mnie w objęciach Morfeusza, a nie to drugie. - Burknęłam, zarzucając włosami do tyłu.
 Co jak co, ale humor potwornie mi się zniszczył. Dziewczyny spojrzały na mnie zaniepokojone, zauważając, że mam doła, gdyż nie skaczę, jak to mam w zwyczaju, po fotelu i stoliku.
  - Hej, hej, hej ! - Zawył Adam, wbiegając do pokoju z wyszczerzem.
 Za nim ciągnął się Liam, Greg, oraz ten debil, loczek.
  - Elo ! - Rzuciła wesoło Meg, odprawiając jakieś tańce.
  - Cześć. - Uśmiechnęła się do nich Mel.
  - Bry. - Mruknęłam jedynie, nadal patrząc się tępo przed siebie.
 W tym momencie wszyscy spojrzeli na mnie jak na jakąś psychicznie chorą dziewuchę, która dźga długopisem martwego szczura.
  - Sky ... czy z tobą wszystko w porządku ? - Zapytał niepewnie Gregory, powoli się do mnie zbliżając.
  - Wal się. - Prychnęłam, wstałam z fotela i wyszłam z tamtego pomieszczenia, trzaskając drzwiami.
 Czemu tak zareagowałam ? Czemu mam złu humor ? Czemu robię z siebie totalną idiotkę ? Nie mam pojęcia ... wcześniej tak nigdy nie było ... a teraz ? Teraz po prostu coś mi się stało z głową. Może rzucili mnie cegłówką, ja straciłam pamięć z tamtego dnia, a teraz mi się coś tam przestawiło ? Kto wie ...
  - Skyler, poczekaj ! - Usłyszałam głos Harrego.
 Jęknęłam cicho. Jeszcze jego tutaj brakowało ... debil jeden ...
  - Spadaj na drzewo. - Fuknęłam, przyśpieszając kroku, żeby go zgubić ... i pewnie by mi się to udało, gdyby nie fakt, że każdy wampir ma zdolność bardzo szybkiego przemieszczania się.
  - Stój ... - Powiedział błagalnym tonem, chwytając mnie za lewy nadgarstek.
 Uniosłam jedną brew, stając w miejscu i gapiąc się temu deklowi w zielone paczadła.
  - Przepraszam. - Mruknął cicho, a ja uśmiechnęłam się szeroko.
  - Sorki, chyba nie dosłyszałam ... możesz powtórzyć ? - Zapytałam ze smailem.
  - Przepraszam. - Burknął trochę głośniej.
  - Wybacz ... chyba oguchłam, bo kompletnie nic nie słyszę ...
  - Przepraszam cię Skyler ! - Wrzasnął ze śmiechem.
  - Wybaczam, a teraz ... - Zaczęłam, ale przerwał mi kobiecy głos.
  - Gołąbeczki ... migiem na stołówkę. Pora na śniadanie kończy się za dziesięć minut i wątpię, byście zdążyli. - Zaśmiała się Alexandra, przechodząc obok nas.
  - Gołąbeczki ... pff, też se wymyśliła. - Prychnęłam pod nosem.
  - Słyszałam ! - Krzyknęła idąc dalej przed siebie.
  - Sorki ! - Okrzyknęłam jej. - Głupi super słuch. - Mruknęłam pod nosem, a loczek parsknął śmiechem.
 We dwoje ruszyliśmy w stronę wielkiej stołówki. Usiedliśmy przy naszym stoliku, a uśmiech nie schodził mi tym razem z twarzy. Jak widać, reszta to zauważyła, bo w końcu się mnie nie czepiali. Za to temat, który omawiali przed naszym pojawieniem, błyskawicznie się zmienił, gdy tylko mnie ujrzeli. Oni coś kręcą ...
  - Swoją drogą, zgadnijcie, kto umówił się z Niną. - Uśmiechnął się szeroko Adam, a Mel zakrztusiła się wodą, zaczynając tym samym kaszleć jak oszalała.
  - Że co ?! - Zapytała, gdy już się uspokoiła.
  - No ... po jutrze będę szedł, pod wieczór z Niną na piknik do lasu. - Powiedział dumnie.
 Melody w tym momencie stała się ... obcą dziewczyną ... nie była już taka nieśmiała, nieporadna i cicha. Zrobiła się cała czerwona ze złości, zacisnęła pięści i zęby, po czym wstała i bez słowa odeszła od stołu. W życiu nie widziałam jej w taki stanie. Wyglądała, jakby ... no cóż, pewnie tak samo, jak ja dzisiaj rano.
  - Ej, a wy macie na dzisiaj jakieś plany ? - Zapytał Li, a ja spojrzałam niespokojnie na Meg.
  - Yyy ... no wiecie ... ja, Sky i Mel idziemy dzisiaj na spacer do lasu ... - Mruknęła, wbijając wzrok w swoją sałatkę.
  - Możemy iść z wami ? - Zapytał wesoło Greg.
  - Nie ! - Niemal pisnęła, po czym spanikowana spojrzała na mnie. - Nie bo ...
  - ... bo my idziemy poplotkować. - Przewróciłam oczyma, a widząc ich smaily, pokiwałam przecząco głową. - Na tematy TYLKO dla dziewczyn. - Dałam nacisk na trzecie słowo, a ich uśmiechy zmieniły się w podkówki.
  - No dobra. - Westchnął loczek.
  - Ej, patrzcie. - Gestem głowy wskazałam na Taylora, który siedział przy stoliku z Caroliną i Niną.
  - Wiecie ... może ja ... no ten ... - Zaczął Adam, patrząc na brunetkę.
  - Jasne, idź. - Zaśmialiśmy się chórem.
 Gdy ten już wstawał, Meg zerwała się z miejsca i podbiegła do niego. Machnęła ręką i w tym momencie w dłoni Adama pojawiła się śliczna, czerwona róża. Spojrzał na nią z wdzięcznością, po czym dosiadł się do stolika tamtych.
  - Piękna, piękna dziewczyna ... - Powtarzał pod nosem Liam, patrząc się maślanymi oczyma na Emily. 
 Przewróciłam oczyma, patrząc z rozbawieniem na Megan.
  - My spadamy. Hazz, zajmij się nim tak, żeby się nie rozmarzył na dobre. - Puściła mu oczko, po zym obie opuściłyśmy jadłodajnie, kierując swe zacne cztery litery w stronę wyjścia ze szkoły. Po drodze nasza czarodziejkowata skontaktowała się siłą umysłu z Mel.
  - Jestem. - Usłyszałam melodyjny głos mulatki, która z lekkim uśmiechem siedziała na murze oddzielającym teren naszej szkoły od lasu. Oczy miała delikatnie podpuchnięte, a w nich nadal lśniły łzy. 
 Szczerze mówiąc nie rozumiem, czemu tak zareagowała ... w końcu sama nam mówiła, że Adam jest dla niej jak brat, a nie jak ktoś więcej ...
  - Dobra, musimy się pośpieszyć. Mamy jakieś dwie godziny do lekcji ... - Spojrzałam na zegarek.
  - A nie mamy teraz lekcji ? - Zapytała, zeskakując.
  - Nie. Dyrko miał jakieś pilne wezwanie, wziął ze sobą ponad połowę nauczycieli, bo zwołał jakąś naradę, czy coś w tym stylu i mamy ponad dwie godzinki wolnego. - Wyszczerzyłam się do niej, nakierowując kamerę na Megan, która przeskakiwała mur.
 Potem Mel zamieniła się w wilka, co swoją drogą wyglądało niesamowicie. I ja to mam nagrane ! We trójkę pobiegłyśmy w expresowym tempie w stronę leśniczego. 
 Gdy znalazłyśmy się już pod chatką, Magic grzecznie zapukała. Śnieg cały czas prószył, przez co nasza Magic nie mogła powstrzymać uśmiechu. Ona uwielbia taką pogodę.
 Otworzył nam wysoki mężczyzna przed czterdziestką.
  - No, kogo my tutaj mamy. - Zaśmiał się. - Chodźcie ... ja już w sumie muszę pędzić ... innym razem powiem wam powód, tylko uprzedzam, nie jest zbyt przyjemny. No nic, pa ! Jakby co, wiecie gdzie jest herbata itp. - Uśmiechnął się do nas serdecznie, wpuścił nas do środka, po czym poszedł w swoją stronę.
  - Bry. - Przywitałam się z chłopakami, siedzącymi przy stole i jedzącymi kanapki.
  - Widać nie będziecie głodować. - Zachichotała Megan, widząc całą stertę jedzenia.
  - Myślę, że raczej tak. Znając Nialla, zje wszystko w ciągu godziny. - Westchnął Zayn.
 Uniosłam obie brwi w górę, przenosząc wzrok z mulata, na pożerającego blondyna. 
  - Apetytu mu nie brak. - Przyznałam, siadając obok czarnowłosego.
 Obok Nialla usiadła Megan, nerwowo poprawiając włosy, a Megan polazła do kuchni, zrobić herbatę. 
  - Mamy do was propozycję. - Powiedziałam wesoło, kamerując każdego po kolei.
  - Jaką ? - Zapytał Louis, niczym rozradowane dziecko.
  - Wy możecie zadawać nam pytania o naszym świecie, a wy o naszym, co wy na to ? - Zapytałam, biorąc od brunetki kubek z parującym napojem.
  - Najpierw my. - Powiedziała stanowczo Magic. - Ile macie lat ?
  - Wszyscy mamy po 19. - Powiedział z uśmiechem blondyn. - A wy ? 
  - My po 18. - Odpowiedziała moja przyjaciółka.
  - Skąd pochodzicie ? - Zapytała zaciekawiona Melody.
  - Cóż ... długa historia ... - Zaczął Zayn. - ... ja urodziłem się w Wielkiej Brytanii, w Bradford, ale razem z Niallem i Louisem mieszkam ... albo raczej mieszkałem w Londynie. Nialler jest z Irlandii, Mullingar, a Louisek z Doncaster, też Wielka Brytania. Ale ty pewnie nie wiecie, gdzie to ... - Westchnął. - A wy ?
  - Wiesz, że to dość ... ciekawe ? My mamy takie same kraje i miasta. - Powiedziałam lekko zaskoczona. - Ja jestem z Londynu, Megan z Nowego Yorku, a Melody z Jamajki. - Uśmiechnęłam się szeroko. 
  - Czekajcie ... jakie wy w ogóle macie moce ? - Zapytała Melody.
  - Oni nie mają mocy. W przeciwieństwie do nas. Moja mama, ta od Li, opowiadała mi o tym, że tamci w ogóle nie mają jakichkolwiek zdolności ... - Wytłumaczyła nam Magic.
  - A wy jakie macie moce ? - Zapytał Louis.
  - Ja umiem rozmawiać ze zwierzętami, kontaktować się z żywiołem ziemi, czyli między innymi rozkazać plączą was oplątać, a one to uczynią, czy coś w tym stylu, oraz zmieniam się w wilka. - Odezwała się Mel.
  -  Umiem zablokować moce innych tak, że nie będą mogli ich używać, panuję nad żywiołem wody, przenikam przez ściany i znam wiele zaklęć. - Powiedziała Magic, po czym popiła herbatę.
  - Panuję nad kolorami i władam żywiołem powietrza. - Powiedziałam wesoło.
  - Panujesz nad kolorami ? - Zapytał zdziwiony Zayn, a uśmiech szatana wytargł się na moją twarz.
 Zmrużyłam oczy, patrząc na włosy mulata, które zmieniły kolor na zgniłą zieleń. Wszyscy wybuchli śmiechem, a przerażony chłopak pisnął jak dziewczyna, patrząc się w swoje odbicie w łyżce. Nie narażając się więcej na jego gniew (i tak by mi nic nie zrobił) przywróciłam jego idealną fryzurę do poprzedniego stanu.
  - A kim są wasi rodzice ? – zapytał zaciekawiony Niall, który co chwilę zerkał na spiętą Mel.
  - No to moja mam jest dentystką, a ojciec lekarzem. – zabrałam pierwsza głos.
  - Moja matka jest sprzedawczynią w sklepie, a ojciec ma zakład fryzjerski. – powiedziała Meli.
  - Ja nie znam swoich rodziców. Ale mam przybraną rodzinę i mama ma studio tańca, a tato jest księgowym. – powiedziała trochę smutna Meg.
  - A wasi kim są ? – zapytała wilkołaczka. Pierwszy wyrwał się Niall.
  - Matka ma studio mody, a ojciec jest policjantem.
  - U mnie oboje to adwokaci. – wzruszył ramionami mulat.
  - Moja mama jest agentką ubezpieczeniową, a tato to strażak. – powiedział Louis.
  - A macie rodzeństwo. – spojrzała na nich Magic.
  - Nie wszyscy jesteśmy jedynakami. – oznajmili.
  - A jak jest u was ? – dopytywał podekscytowany blondyn.
  - Ja ma starszego brata, dwóch młodszych i jeszcze młodszą siostrę, więc w domu miałam istne zoo. – zaśmiałam się, a reszta mi zawtórowała.
  - Ja mam przybranego brata Liama jest starszy o rok. – uśmiechnęła się Meg.
  - Ja też jestem jedynaczką. – powiedziała Meli.
  - Zgłodniałem od tych pytań, macie coś słodkiego tutaj. – zaczął się rozglądać Niall. Myślałam ze mi i dziewczyną oczy wyjdą z orbit, przecież on przed chwilą jadł O_O Magic machnęła ręką, a na stole pojawiło się par talerzy ze słodyczami, mniam. Chłopak spojrzał na nią z iskierkami w oczach i zaczął się zajadać.
  - A jesteście już w jakimś związku ? – Zapytał lekko zarumieniony Niall, kątem oka spoglądając na Melody. Już chciałam odpowiedzieć, gdy w pewnym momencie usłyszałam głośny strzał, huk, a potem ludzki, znajomy mi krzyk.
  - Leny ! – Pisnęłyśmy wszyscy na raz, wybiegając z domu. Spojrzałam przerażona na chłopców.
  - Musimy ich wziąć na barana. – Powiedziała Magic, a wszyscy unieśli brwi. – Przecież sami za nami nie nadążą … - Przewróciła oczyma.
  - Ale … nie będziemy dla was za ciężcy ? – Zapytał niepewnie Louis, nerwowo masując kark.
 Spojrzałam na dziewczyny porozumiewawczo. Gdyby nie to, że nasz leśniczy jest teraz zapewne w potrzebie, zaczęłabym z nich drwić. Jednak … nie mogę !
 Westchnęłam, biorąc Zayna na barana. Louis wskoczył na plecy Megan, a Niall, Melody. Wszyscy szybko ruszyliśmy w stronę strasznych dźwięków. Gdy byliśmy już na miejscu, po kilku sekundach, ujrzałyśmy leżącego, nieprzytomnego Leny’ego, a w Okół niego kałużę krwi.
  - Wampiry krwawią ? – Zapytał zdziwiony Zayn, a ja pacnęłam się w czoło.
  - Leny jest wilkołakiem. – Powiedziała Melody, podbiegając do niego.
  - Może moje czary coś poradzą ? – Zaproponowała Meg, już szykując swoje magiczne rączki do dzieła.
  - Nie … to nie pomoże. – Mruknęła cicho, dokładnie przeglądając jego ranne ciało.
  - Hej ! – Usłyszałam krzyk … Harrego !!!
 Za nim podążali zdziwieni i przerażeni Liam i Gregory … no to mamy, ładnie mówiąc, przechlapane …
  - Yyy ... cześć. - Uśmiechnęłam się do nich sztucznie, machając ręką.
  - Liam ! – wydarła się ze łzami w oczach Meg i uwiesiła mu się na szyi.
  - Co tu się dzieje !?! – zapytał przerażony Greg.
  - Czuje … krew…. – powiedział Hazza i spojrzał na trzech chłopaków obok nas. Jego kły wysunęły się, a oczy stały się złoto-czarne. Z przerażeniem szybko do niego podbiegłam.
  - Harry proszę, nie myśl o krwi, proszę opanuj się, spójrz na mnie ! – krzyczałam do niego, a w jego oczach mogłam dostrzec wielkie pragnienie. Gdy ja próbowałam ogarnąć lokersa, reszta próbowała pomóc leśniczemu.
  - Kto to w ogóle jest … ? - zapytał Liam, patrząc na Nialla, Zayna i Louisa.
  - To nie pora na pogawędki, mu trzeba pomóc. – powiedziała przerażona Meli. Megan zaczęła coś tam czarować i machać rękami, była cała roztrzęsiona, próbowała zatamować rany.
  - Liam pomóż ! – powiedziała nasza czarodziejka, bezsilnie opadając na kolana.
  - Trzeba go zabrać do chatki ! – krzyknął Liam w moją stronę.
  - Harry pomóż nam ! – wydarł się do lokersa Greg, na co chłopak jakby odzyskał świadomość. Podbiegł do nich i w trójkę podnieśli Leniego, po sekundzie nie było ich już przy nas. Meg siedziała na ziemi cała umazana krwią, Mel próbowała ją pocieszać, a nasz trójka ludzi stała jak zaczarowana.
  - Magic musisz mu pomóc chodź, bez ciebie on nie przeżyje. – podeszłam do przyjaciółki. Zabrałyśmy chłopaków i po paru sekundach byłyśmy w chatce. Leny leżał nadal nieprzytomny na stole, Meg podeszła do niego, a w jej oczach znów pojawiły się łzy.
  - Jest tu jakaś apteczka, cokolwiek. – powiedziała roztrzęsionym głosem Meli. Wszyscy zaczęliśmy szukać, małego białego pudełeczka z czerwonym plusem.
  - Sky biegnij do mojego pokoju po książeczkę zaklęć. – poprosiła mnie Meg. Szybko wyszłam i po parunastu sekundach byłam w akademiku, wparowałam do pokoju przyjaciółki i zaczęłam przeglądać regał z książkami. Pierwsza półka nic, druga półka nic, trzecia półka bingo ! Wzięłam książeczkę i szybko wróciłam do chatki, podałam Meg notesik i zaczęłam nerwowo krążyć po pomieszczeniu. Magic uniosła rękę nad raną i zaczęła coś czytać, nie mogłam jej zrozumieć to nie był nasz język. Z jej dłoni wydobywało się coraz jaśniejsze światło, gdy było już oślepiające wydobył się huk. Po chwili spojrzałam na leśniczego, jego rany zaczęły się goić. Megan siedziała pod ścianą i mocno przytulała się do Liama.
  - Meg udało się. – szepnęła do niej Melody.
  - Idź się umyj jesteś całe we krwi. – powiedziałam niemrawym głosem. Meg wstała z podłogi i zaczęła zmierzać do łazienki, ale w pewnym momencie prawie upadła w ostatniej chwili podparła się o szafkę. Razem z Mel podeszłyśmy do niej i podpierając ją weszłyśmy do łazienki.
  - Tylko im krzywdy nie zróbcie ! – krzyknęłam zamykając za nami drzwi. Meg podeszła do umywalki i z naszą pomocą zmyła całą krew z rąk, buzi i włosów. Następnie delikatnym ruchem ręki zmieniła ubrania na czyste. Wszystkie trzy wróciłyśmy jak nowe do salonu, gdzie chłopcy zawzięcie o czymś dyskutowali i śmiali się. Usłyszałyśmy ich rozmowę.
  - Nie ładnie to tak obgadywać… - spojrzałam na każdego po kolei.
  - Ale … - zaczął Louis.
  - Zdecydowanie nie ładnie. – poparła mnie Mel, a Magic kiwnięciem głowy zgodziła się z nami.
  - Podsłuchiwać też nie ładnie…. – uśmiechnął się perfidnie Liam.
  - Ale … - za jąkałam się.
  - Nie ma żadnych ‘’ale’’. – powiedział dumnie Harry, a ja spojrzałam na niego z miną mówiącą ‘’ Jeszcze jedno słowo, a pożałujesz tego !’’.
  - A może nam w końcu wyjaśnicie jak to się stało że oni tu są. – powiedział zniecierpliwiony Greg.
  - No ten…. szczerze to sama nie wiem… - powiedziałam zmieszana.
  - No tak po prostu, bo w lesie jest tajemne przejście do świata ludzi no i oni sobie przez nie przeszli, a że my tam byłyśmy to jakiś przypadek. – wyjaśniła bezproblemowo Megan i rozłożyła się na kanapie. Razem z Mel zajęłyśmy miejsca obok niej.
  - Aaahhhaaa. – skomentował jej wypowiedź Liam.
  - A po co oni tu są ? Czemu nie wracają do siebie, przecież jak tylko ktoś ich zobaczy to po nich. – spojrzała na nas Harold.
  - Mogą wrócić dopiero w następna pełnię … - oświeciła ich Melody.
  - No to ciekawie. – oznajmił brat Meg, która co chwilkę sprawdzała tętno leśniczego.
  - No to wszystko pięknie wyjaśniłyście. – prychnął Greg, co chwilę patrząc na telefon. Melody próbowała powstrzymać wielki uśmiech, patrząc na Nialla, jednak średnio jej to wychodziło.
  - Vici znów się do ciebie dobija ? – zapytałam niepewnie, siadając na kolana Harolda. Jakoś tak ... wygodniej mi tam.
   - Mhm. – mruknął zniesmaczony.
  - Kim jest Vici ? – zapytali chórem ludzie.
  - To moja siostra … ma trochę trudny charakter .... – powiedział i zaczął się zbierać.
  - Trochę …. !?! – zakpiła Megan.
  - Wiem ze zaszła ci za skórę, ale rodziny się nie wybiera Meg. – przytulił każdą z nas po kolei i wrócił do szkoły.
  - A wy nie powinniście być na lekcjach o ile macie takie coś ? – spojrzała na nas Zayn.
  - No niby tak, ale zrobimy sobie dzisiaj wolne. – oznajmiłam opierając głowę na ramieniu lokersa. Nagle do Mel zadzwonił telefon.
  - Hej kocie … nie nic się nie stało … naprawdę nie musisz się martwić … spokojnie wrócę dzisiaj … tak powiem ci jak wrócimy … papa … tak tez cię kocham. – zakończyła rozmowę, a Niall posmutniał.
  - Adam dzwonił ? – zapytała Meg.          
  - No jak zawsze za bardzo się martwi. – wywróciła teatralnie oczami wilkołaczka.
  - Znam ten ból. – powiedziała Megan i spojrzała na Liama, który wystawił jej język.
  - Niall nie zamartwiaj się, Adam to nie chłopak Melody. – zaczął się śmiać Liam, pewnie czyta mu w myślach.
  - Ale … co … ja się nie zamartwiam. – powiedział z powagą, która maskowała jego zdziwienie i przerażenie. Naszą Meli za to zalały rumieńce na policzkach.
  - Mnie nie oszukasz umiem czytać w myślach. – powiedział dumnie na co cała trójka spojrzała na niego z przerażeniem, a my wybuchliśmy śmiechem.
  - To ja już nic przy tobie nie pomyśle. – powiedział Lou.
  - I tak myślisz i ja już dobrze wiem o kim. – powiedział Lilo i zaczął ruszać brwiami w górę i dół.
  - A jakie ty masz moce … yyy … - mówił Zayn.
  - Harry, mam na imię Harry, moją mocą jest telekineza i wytwarzanie piorunów i takich podobnych rzeczy. – uśmiechnął się lokers i żeby się popisać walnął piorunami za oknem i to dość głośno.
  - Co to burza się zbliża czy znów Harremu się nudzi…. – wymamrotał Leny…. Zaraz co !?!?!? On się obudził !
  - No w końcu się obudziłeś. – podbiegła do niego Megan, a my za nią.
  - Co się stało ? – zapytałam go.
  - Nie wiem, pamiętam że ktoś mnie zaatakowała, nie miałam szans…. – zaczął wspominać.
  - Ale kto cię zaatakował ? – zapytała zaniepokojona Meli.
  - Nie wiem, ale było ich dużo. – złapał się za głowę.
  - Ale jak to się stało że ja w ogóle żyję. – spojrzał na swoje ciało na którym nie było żadnych ran tylko podarta, zakrwawiona koszulka.
  - Meg cię uratowała. – powiedział Liam, dumny z siostry.
  - Dziękuję Megan jestem ci winny wielką przysługę. – przytulił ją mocno.
  - Nie ma za co. Ważne że nic ci już nie jest. – uśmiechnęła się do niego.
  - Chociaż mamy jedną propozycję. - Powiedziałam szybko, przerywając im. - W sensie, że wiem, jak możesz się nam odpłacić. Pozwól chłopcom dłużej u ciebie pomieszkać. - Uśmiechnęłam się, a Harry objął mnie ramieniem. Stanowczo na zbyt dużo sobie pozwala ... jednak nie mam zamiaru się wyrywać. Zbyt mi wygodnie.
  - Zgoda. - Przytaknął bez namysłu, a mój uśmiech się poszerzył.
  - Wiecie ... my chyba też już powinniśmy iść. Nauczyciele już pewnie wrócili, a Alex wzywa na obiad. - Westchnął Greg, zaczesując włosy do tyłu.
  - Dobra, wracajmy. - Mruknęliśmy niechętnie chórem.
  Wszyscy się nawzajem pożegnali, po czym ruszyliśmy szybko w stronę akademii. Gdy byliśmy już na miejscu, szybko dobiegliśmy do zapełnionej już stołówki.
  - Wiecie, nie jestem głodna. - Mruknęłam, machając im na pożegnanie.
  - Ja też nie. - Wzruszył ramionami loczek, podchodząc do mnie.
  - A ty gdzie ? - Zapytałam zdziwiona, unosząc brwi ku górze.
  - Wszędzie za tobą. - Wyszczerzył się do mnie, na co tylko przewróciłam oczyma.
  - W takim razie, na dach. - Poinformowałam, ciągnąc go za rękę w stronę schodów.
 Nie dało się nie zauważyć rumieńców, jak i dołeczków na policzkach Harrego. On stanowczo zbyt wiele sobie wyobraża. Jesteśmy i będziemy tylko przyjaciółmi ... przynajmniej mam taką nadzieję.
  Gdy dotarliśmy już na dach, od razu ujrzałam przepiękny krajobraz zaśnieżonych gór i lasów.
  - Pięknie tu. - Szepnął, obejmując mnie od tyłu.
  - Wiem. - Przyznałam, lekko się uśmiechając.

***

 No i tutaj strutututu-kwiatki z drutu ! :D Oto mamy już 4 rozdział ! A wena ciągle nam przybywa ! W połowie ten rozdział jest pisany przez Natalię, za co z góry jej dziękuję. Bez ciebie, kocie, nie dałabym rady ! <3 Mam nadzieję, że wam się spodoba, gdyż dość długo nad nim siedziałam. Może długość nie jest taka suuuper, ale mam nadzieję, że w sumie nam jakoś wyszło xD 
 Pytanie do was, na które, jeśli chcecie możecie odpowiedzieć w komentarzu: Jak myślicie, kto zaatakował Leny'ego ?
 No to tyle.
 Bay ! <3