sobota, 2 lutego 2013

Rozdział 1

Perspektywa Megan

Kolejny, jak myślałam, nudny dzień szkoły. Okazało się jednak inaczej, bo to właśnie dzisiaj do naszej akademii miały dołączyć te psy (czyt. Wilkołaki).  Moje przemyślenia przerwała Sky, która zaczęła skakać po mnie i moim łóżku.
- Dobra, dobra już wstaje… - przewróciłam oczami i zrzuciłam ją z łóżka. Razem poszłyśmy do salonu.
- Mimo że jesteś wampirem to i tak szykujesz się godzinami… - odpowiedziała i wystawiła mi język. Nagle zniknęła znów chce się ze mną bawić w chowanego.
- Ler pokaż się…. – powiedziałam głośniej.
- La la la la la i tak mnie nie złapiesz. – zaczęła się ze mną przekomarzać. Zobaczyłam że na kanapie pojawia się wgniecenie, więc szybkim ruchem rąk machnęłam na nią i zatrzymałam jej moc.
- Ejj to nie fair. – udała obrażoną.
- Ze mną skarbie nie wygrasz :) – uśmiechnęłam się do niej.
- Pff… - syknęła i zakładając nogę na nogę splotła ręce na wysokości piersi.
- Szykuj się trzeba pieski przywitać… - zaczęła chichotać… tsaa nie przepadałyśmy za nimi, no ale to jak każdy w tej szkole.
- Sorki, ale dwie sekundy i jestem gotowa ;P – wystawiłam jej język.
- Oj już się nie chwal… - odburknęła. Pstryknęłam w palce i byłam wyszykowana od czubków palców po czubek głowy.
- Magic mogłabyś… - spojrzała na mnie błagalnie nie ogarnięta. Wskazałam na nią palcami i po pstryknięciu była już gotowa.
- Dzięki ;) – nagle usłyszałyśmy wielki huk piorunów. Spojrzałyśmy obie na siebie i w jednym momencie powiedziałyśmy : ‘’Harry’’. Skyler podmuchem wiatru otworzyła drzwi za którymi stał lokers i mój brat, Liam.
- Oto przybyłem wasze życie stało się lepsze ! – powiedział rozbawiony Harold i w mgnieniu oka znalazł się na kanapie, a Li razem z nim.
- Jak zawsze skromny Harold zaszczycił nas swą obecnością, złóżmy pokłony… - powiedziała z kpiną Sky. A ja i Lilo zaczęliśmy się śmiać.
- Pff…. foch. – powiedział obrażony Hazza.
- Oj Harry nie obrażaj się. – powiedział i go mocno przytuliłam. On tylko z obrażoną miną na nas spojrzał.
- Sky weź go ogarnij ! Później będzie mi marudził cały dzień. – powiedział Liam.
- Ej co ja ! Wy też się śmialiście. – zbulwersował się i szybko zniknęła.
- Ler ! – powiedziałam do niej groźnie.
- No dobra. – powiedziała i pojawiła się obok loczka.
- Harry kocie nie obrażaj się. – powiedziała i dała mu całusa w policzek, zawsze to na niego działało.
- No dooobrze. – powiedział wywracając oczami.
- Ciekawe jak wyglądają te wilkołaki…? – zapytał Liam.
- Noo i ciekawe jakie są, pewnie brudne, niechlujne, niedbające o porządek itp. – zaczęłam wymieniać.
- W końcu to nieokrzesane zwierzaki. – syknęła Skyler. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę ! – wydarła się moja przyjaciółka. Mój wyostrzony węch wyczuł……………….. wilkołaka !?!?! Jak jakiś zwierzak miał czelność zakłócić nasze pogawędki. Jak tylko ten zapach stał się ostrzejszy mi i moim znajomym oczy zabarwiły się na czarno złoto, a kły wysunęły się.
- Ej, ej spokojnie… - powiedział wchodząca za dziewczyną Alex.
- Hej Bells. – przywitaliśmy się z opiekunką.
- Hej młodziaki. Sky, Mag to wasza nowa współlokatorka Melody. – przedstawiła nam brązowooką mulatkę o tym samym kolorze włosów. Była śliczna i nie wyglądała na wilkołaka, była taka ułożona i zadbana.
- Cześć mówcie mi Mel. – powiedziała nieśmiało.
- Hej jestem Harry, a to Skyler, Megan i Liam. – zabrał głos lokers.
- Wiesz jak nie chcesz tu mieszkać to u nas też jest wolne pokój. – dodał zadziornie się uśmiechając. Wszyscy walnęliśmy face palma, a Mel się zarumieniła.
- Harold koniec tych podrywów… a i nie macie wolnego pokoju zajął je Adam. Idźcie się przywitać i za 10 min widzę was na śniadaniu. – powiedziała Alex i wyszła z pokoju razem z chłopakami.
- Nie wyglądasz jak wilkołak… - wyrwało mi się.
- A jak ma wyglądać wilkołak…? – spojrzała na nas zaskoczona.
- No wiesz myślałyśmy że będziecie nieokrzesani, niechlujni, niezadbani. – powiedziała Ler.
- Widać że nigdy wilkołaków nie widziałyście, ale spoko my myśleliśmy tak o was ;P – uśmiechnęła się do nas delikatnie.
- Jak co to drzwi do twojego pokoju to te pierwsze w korytarzy, drugie są moja, trzecie są Sky, a ostatnie to łazienka. – powiedziałam przyjaźnie. Wydaje się taka zagubiona i bezbronna, no ale cóż się dziwić pierwszy dzień w zupełnie obcym miejscu z innymi istotami i wgl.
- Dzięki. – powiedział i szybko znikła za drzwiami swojego pokoju. Ktoś bez pukania wparował do pokoju, oczywiście Hazz, Li i jakiś rudy chłopak to pewnie ten Adam.
- Co tam kochana siostrzyczko ? Stęskniłaś się ? – zapytał mój brachol rozkładając się na kanapie.
- Po pierwsze : od kilku minut się nic nie zmieniło, po drugie : nie nie tęskniłam i po trzecie : ZDEJMIJ NOGI ZE STOLIKA !!
- Eghhm może byście nam przedstawili kolegę. – powiedziała Skyler.
- A no tak to jest Adam. Adamie to Skyler i Megan. – przedstawił Harry.
- Hejo :D – powiedział uśmiechnięty chłopak.
- Cześć. – powiedziałyśmy równo. Do salonu przyszła Melody.
- Adam hej :) – powiedziała i uwiesiła mu się na szyi.
- Cześć młoda. – okręcił ją wokół własnej osi.
- Na śniadanie raz ! – wparowała do nas Alexandra. Posłusznie ruszyliśmy za naszą opiekunką i nauczycielką. Weszliśmy do stołówki, gdzie byli już wszyscy. Od razu można było zobaczyć że jest ona ‘’przedzielona’’ na pół. Po jednej stronie wampiry, a po drugiej wilkołaki.
- Siadajcie i jedźcie. – nakazała nam Alex. Razem z Sky, Li i Harrym ruszyliśmy do naszego stolika, który znajdował się na środku, dziwne wcześniej tego nie zauważyłam xD. Machnięciem ręki przyciągnęłam Mel i Adama do naszego stolika.
- Jak.. – oboje spojrzeli na mnie podejrzliwie.
- No wiesz nie jestem tylko wampirem jak ci nudziarze obok…. – pokazałam na Sky, Li i lokersa.
- Ej !! – zbulwersowali się moi znajomi. Posłałam im buziaczki, na co wywrócili teatralnie oczami.
- Jestem też w połowie czarodziejką :) – uśmiechnęłam się i wyczarowałam na środku stolika wazonik z kwiatkami kocham kwiaty.
- Ale fajnie… też bym tak chciała *__* - zachwyciła się Mel wraz z Adamem.
- O bosz patrzcie idzie królowa śniegu… - syknęła już wściekła Skyler.
- Nie bierzcie sobie do serca tego co mówi w waszym kierunku to zwykła zołza. – ostrzegł ich Liam.
- O proszę nasz mieszaniec znalazł sobie nowych kumpli. – powiedziała ze sztucznym uśmiechem rudowłosa Vici. Zaraz jej przywalę ! Wstałam i już miałam to zrobić, ale ktoś złapał mnie za nadgarstki. To pewnie Liam znów czytał mi w myślach.
- Meg nie warto. – usłyszałam kojący głos brata. Zobaczyłam lekkie przerażenie w oczach Victorii, które starała się ukryć. Jednak jej to nie wychodziło.
- Co strach cię obleciał. – zapytałam i spojrzałam na nią z wywyższeniem.
- Nie… lepiej słuchaj braciszka i zejdź mi z drogi odmieńcu hahahaha – zaczęła się śmiać ze swoją świtą plastików. Nie wytrzymałam, przegięła od początku szkoły mnie gnębi. Machnęłam na nią ręką i zamieniłam ją w szczura. Wszyscy patrzyli na mnie z niedowierzaniem, a świta naszej ‘’przyjaciółki’’ uciekła.
- Megan Wilson do mojego gabinetu. – powiedziała poważnie Alex. Patrząc na mnie tymy swoimi czerwonymi oczami.
- Już idę. – powiedziałam i wywróciłam oczami.
- Nie zapomniałaś o czymś… - upomniała mnie opiekunka wskazując na szczura.
- No dobra, ale teraz wygląda lepiej. – zakpiłam i pstryknęłam palcami, nasza złośnica wróciła do swojej pierwotnej postaci. Zmierzyła mnie złowrogim spojrzeniem i poszła do swojego stolika.
- Gabinet raz. – popędziła mnie nauczycielka socjologii. Będąc w jej biurze rozsiadłam się na fotelu naprzeciwko jej dębowego biurka.
- Magic jak mogłaś zmienić inną uczennicę w szczura. Chcesz żeby cię z tą wywalili, wiesz że ona poskarży się tatusiowi.
- Ale to nie moja wina że ona jest taką jędzą i wszystko uchodzi jej płazem ! – zbulwersowałam się.
- Wiem że jest wredna, ale musisz to znieść… - zaczęła ale jej przerwałam.
- Nie nic nie wiesz, nie masz pojęcia jak to jest być mieszańcem ! – wydarłam się i trzaskając drzwiami wybiegłam z jej gabinetu. Pobiegłam do Taylora z nim zawsze mogę pogadać. Zapukałam i słysząc ‘’proszę’’ weszła do jego pokoju przenikając przez drzwi.
- O to ty Magic, wiesz że nie musisz pukać, mówiłem ci. – uśmiechnął się przyjaźnie.
- Tak, tak wiem. Czemu nie jesteś na śniadaniu ?
- Nie chce mi się, a ty ?
- Wiesz Vici znów mnie gnębi… - powiedziała i usiadłam obok Taya.
- Zwrócił jej ktoś chociaż uwagę…?
- Jak zawsze nie, ale trochę ją uciszyłam. – zachichotałam.
- Gadaj co zrobiłaś. – powiedział szybko.
- No wiesz zamieniłam ją w szczura.
- Co !?! Jesteś moim mistrzem, czemu ja jednak nie poszedłem na to śniadanie. – zaczął się śmiać, a ja wraz z nim, umie mi poprawić humor, nawet głupia cisza z nim nie jest krępująca, zwykłe słowa wypowiedziane przez tego wysokiego bruneta, są jak czekolada, zawsze wywoła uśmiech.
- Dzięki, zawsze umiesz poprawić mi humor. – powiedziałam i przytuliłam go.
- Nie ma za co młoda. – odwzajemnił mój czyn.
- Idziemy na śniadanie ? Naprawdę zgłodniałam :D – zrobiłam oczka małego pieska.
- No dobra, chodź. – zgodził się i pociągnął mnie do wyjścia.
- Kto pierwszy :P – wystawiłam mu język i zaczęłam biec, a brunet za mną
- Wolna jesteś. – powiedział stojąc przed wejściem do stołówki.
- Dałam ci fory. – puściłam mu oczko i weszliśmy do jadalni. Nałożyliśmy sobie jedzenie i dopadliśmy się do reszty znajomych.
- Mel, Adam to jest Taylor, Tay to Melody i Adam :) – przedstawiłam każdego.
- Co ci Alex nagadała…? – dopytywała Sky.
- Że mam znosić zachowanie rudej i się nią nie przejmować. – powiedziałam z kpiną.
- Co !?! Ta szkoła to jeden wielki przekręt. – powiedział Hazz.
- Jak zawsze nasza ‘’królewna’’ Vici nie poniesie żadnych konsekwencji swojego zachowania. – dodał Liam.
- Dziwisz się żaden nauczyciel nic jej nie powie, bo córeczka tatusia się poskarży. – syknął Tay.
- Meg sprzątasz po śniadaniu ! – powiedziała do mnie Alex podchodząc do naszego stolika.
- Niech pani będzie. – uśmiechnęłam się sztucznie i wysłałam jej buziaczka na odchodne. Nagle w głośnikach zabrzmiał głos Dyrka.
‘’Wszyscy uczniowie proszeni do auli.’’ – jak zażądał wszyscy zaczęli się zbierać. Ja oczywiście musiałam zostać i posprzątać, dobrze że Alex poszła. Ona chyba jest śmieszna że ja to będę zanosić. Zjadłam swoją sałatkę owocową do końca (tak jemy normalne jedzenie) i klaszcząc w dłonie dwa razy wszystko było posprzątane. Skocznym krokiem szłam do audytorium, przed wejściem czekała na mnie Sky i Mel. Wiedziałam że moja przyjaciółka nie będzie chciała tam siedzieć, beze mnie. Razem weszłyśmy do środka i zajęłyśmy miejsca obok Harrego, Liama, Taylora i Adama. Zaczęła się przemowa dyrektora.
- Witam was moi mili. Jestem zachwycony że rada zgodziła się na połączenie akademii wampirów i wilkołaków. Mam nadzieję że to przyniesie dużo korzyści i że popieracie mój entuzjazm. A teraz przedstawię nauczycieli : Anastazja Sulkin – nauczycielka jazdy konnej, Alexandra Jones – opiekunka w akademiku i nauczycielka socjologii, Astra McKencie – nauczycielka dramatu, Robert Cullen – nauczyciel muzyki, Christina Rose – nauczycielka języków obcych, Esme Morgan – nauczycielka matematyki, Alice McCarter – nauczycielka chemii, Jasper McCarter – nauczyciel historii, Dave lauren – nauczyciel w-f, papiery zanieście do naszej sekretarki Emmy. Mam dla was jeszcze jedna miłą wiadomość….. dzisiejszy dzień jest wolny od lekcji, macie czas na zapoznanie się z nowymi kolegami i koleżankami. – dyro skończył swoją mowę, cudownymi słowami, na sali zapanowały krzyki zadowolenia. Całą naszą ferajną wyszliśmy na dwór, a za nami duża chmara reszty uczniów.
- Kto ma ochotę zagrać w kosza !? – zapytała Sky unosząc swój delikatny głos na wietrze, aby każdy usłyszał. Podeszło jakiś dwóch chłopaków i trzy dziewczyny. Nie wiedzą w co się pakują z nami nie da się wygrać hehehe xD. Mel zrezygnowała z gry razem z Adamem.
- A więc jedna drużyna to ja, Skyler, Caro, Harry i Liam, a druga too…. ?? – przedstawiłam nas i czekała na odpowiedz naszych przeciwników.
- Max, Jonathan, Casi, Sam i Sasha. – przedstawił ich Max.
- A i tak na wstępie nie ma zasad, tylko bez brutalnych fauli. – puściła do mnie oczko Skyler.
- To zaczynamy. – uśmiechnęła się Sasha. Sędzią był Taylor, bo jak zawsze mu się nie chciało grać, co za chłopak, ale i tak go kocham… jak brata oczywiście ;P Na środku boiska stanął Harry i Jonathan, Tay wyrzucił pikę w górę, a chłopcy podskoczyli i Jon ręką zagarnął ją w stronę Casi. Szybko machnęłam na nią dłońmi i już nie była taka szybka. Podbiegłam do niej i zabrałam jej piłkę, zaczęłam zmierzać w stronę naszego kosza, podałam piłkę do Liama, który dzięki czytaniu w myślach ominął każdą osobę na swojej drodze i trafił do kosza. Brawo pierwsze punkty dla nas jupi :)
Mamy za sobą już ¾ meczu jest 56 : 56. Jeszcze parę minut i koniec gry, walka jest zacięta. Zaczynamy spod ich kosza, podałam piłkę Hazzie, a on szybko zmierzał do naszego kosza, po drodze podał do Sky która znikła w raz z piłką. Po chwili pojawia się pod koszem i bez problemu zdobyła dla nas kolejne dwa punkty. Można było dostrzec złość na twarzach naszych rywali. Ostatnie sekundy, ostatnia akcja, zaczynała Sam spod naszego kosza. Podała piłkę do najszybszego z nich czyli Maxa. Zatrzymałam jego moc, a Caro przejął piłkę i podał mi. Zaczęłam z nią biec, jednak w trakcie poczułam ból, który ‘’rozlał’’ się po całym ciele. Upadłam na ziemię o którą uderzyłam głową. Zwinęłam się w kulkę i próbowałam uspokoić oddech. Usłyszałam gwizdek i jak Tay kłóci się z jednym z naszych rywali.
- Młoda nic Ci nie jest ? – zapytał troskliwym głosem Li i położył mi głowę na swoje kolana.
- Daję radę nie takie rzeczy się przeżyło. – powiedziałam niemrawo.
- Bosz zatłukę tego psa. – syknęła Skyler.
- Ler spokojnie. – powiedziałam do niej i z pomocą Liama zaczęłam wstawać. Jedną ręką trzymałam się za głowę, a drugą podpierałam się o brata.
- Magic za faul masz dwa rzuty wolne. – uśmiechnął się do mnie Tay. Wzięłam piłkę i chwiejnym krokiem stanęłam na linii. Skupiłam się i biorąc trzy oddechy uspokoiłam swój organizm. Spojrzałam na kosz i uśmiechnęłam się sama do siebie. Pierwszy rzut i tak trafiłam, znów trzy oddechy tylko teraz jak nie trafię to przeciwna drużyna może zdobyć punkty. Rzuciłam i dopiero teraz poczułam ból głowy i zawroty, wszystko przed oczami miałam zamazane. Słyszałam radość znajomych z wygranej, jednak po chwili słyszałam tylko jak ktoś krzyczy, aby zawołać pielęgniarkę. Straciłam przytomność.
Poczułam straszny ból głowy. Jakieś zagłuszone głosy coś gadały.
- Auć… - syknęłam łapiąc się za głowę.
- Już się obudziła ! – usłyszałam uradowany głos Sky.
- No nareszcie już się bałem… - dodał Liam.
- Megan słyszysz mnie ? – zapytała nasza pielęgniarka.
- Tsa, ale łeb mnie napierda….. znaczy boli. – poprawiłam się szybko.
- Możesz otworzyć oczy.
- Chyba.. – pomału je otworzyłam, ale to był błąd bo poraziło mnie światło.
- Jednak nie….. – syknęłam próbując znów je otworzyć, pomału, pomału przyzwyczajałam się do blasku słońca, które wpadało do pomieszczenia przez okno.
- A więc miałaś tylko małe wstrząśnienie mózgu, nic poważnego. Następnym razem uważaj jak grasz. I dbaj o siebie.
- Ale to….
- Nie ma żadnych ale, a teraz wynocha mi stad. – powiedziała promiennie się uśmiechając. Wywróciłam oczami i razem z Sky i Li wyszliśmy z jej gabinetu. Czekali tam na nas Mel, Taylor, Hazza i Adam.
- Nic ci nie jest ? – zapytała Taylor i mocno mnie przytulił.
- Nie, ale może być bo zaraz mnie udusisz… - powiedziała ledwo łapiąc wdech.
- Sorki. – uśmiechnął się i podrapał w tył głowy.
- Co ci się stało ? – zapytał Harry.
- Nic takiego, lekkie wstrząśnienie mózgu. – machnęła ręką. Stanowczym krokiem zaczął do nas zmierzać Max i Jona. Wbrew mojej woli kły wysunęły się, a oczy stały się złotawe.
- Chcemy przeprosić… - powiedział Jo podnosząc ręce do góry w geście obronnym. Spojrzałam na nich już niebieskimi oczami i czekałam aż coś powiedzą.
- Naprawdę nam przykro za to co się stało, po prostu emocje wzięły górę. Sorki. – uśmiechnęli się przyjaźnie.
- Co wy sobie myślicie że…. – zaczęła wściekła Ler, ale zwinnie jej przerwałam.
- Nic nie szkodzi, zapomnijmy o sprawie. – uśmiechnęłam się do nich i razem ze znajomymi poszliśmy do nas do pokoju. Jeszcze nie ma południa, a tyle się już wydarzyło. Sądzę że połączenie dwóch akademii może nieźle namieszać w naszym życiu.




______________________________

A więc mamy rozdział pierwszy ;D Ciesze się że w końcu go skończyłam ;P Mam wielką nadzieję że wam się spodoba i liczę na wasze szczere opinie w komentarzach te z krytyką tez są miło widziane, chcemy wiedzieć co wam się podoba, a co nie :) Jeżeli macie jakieś pytania do nas lub do postaci czekamy na nie w komentarzach ;*

Ps. zapraszamy również na naszego drugiego bloga : http://it-is-everything-about-you.blogspot.com/

Wasza Nathalie <3

6 komentarzy:

  1. No cóż... Szczerze zdziwiło mnie, że wampir je sałatkę, ale ok xD Rozdział fajny, czekam na kolejny xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękujemy ! <3 Tak, jedzą zarówno jedzenie zwykłych ludzi, jak i również piją krew ;p

      Usuń
  2. Z ta salatka to naprawde pojechalyscie dziewczyny ;D No ale to wasze opowiadanie i nie bede sie wtracac:) Calosc mnie zaskoczyla, pierwsze co pomyslalam: chcialo wam sie pisac tak dlugi rozdzial?;)
    Ale gdy zaczelam czytac to nawet mi sie podobalo. Niewiele jest blogow o tematyce, w ktorej chlopaki z One Direction to istoty magiczne, jesli tak mozna powiedziec xd
    Nie moge doczekac sie nn;p

    PS. Jesli macie ochote to zajrzyjcie do mnie, zostawcie komentarz itp.:) zapraszam na opowiadanie o One Direction, Little Mix i nie tylko:

    stereo-soldier.blogspot.com

    Pozdrawiam cieplutko!;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż ... blog założyłyśmy po to, by móc przelewać nasze pomysły na klawiaturę. Większość rozdziałów piszemy dość długich, by każdy miał co poczytać :)
      Cieszymy się, że spodobał ci się ten rozdział i mamy nadzieję, że dalsze będą równie dobre :D

      Usuń
  3. woooo...woow. Nie czytałam jeszcze żadnego takiego bloga. Ale książki o wampirach uwielbiam więc... czekam na next. Zapraszam do siebie, miłoby mi było gdybyście zostawiły kom. :3 http://sherlitta.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Dzięki wielkie :) Chętnie wpadniemy ;)

    OdpowiedzUsuń