czwartek, 21 lutego 2013

Rozdział 3



Perspektywa Magic

Lekcja historii minęła mi bardzo szybko, lubię ten przedmiot i muszę przyznać że nauczyciel jest całkiem przystojny …;P Przez całą godzinę zastanawiałam się co chce nam powiedzieć Mel, oby nic poważnego się nie stało. Jak zadzwonił dzwonek razem z naszą banda poszliśmy do swoich szafek, wsadziłam tam niepotrzebne książki i zabrałam podręcznik do matmy. Kolejny z przedmiotów który lubię ;) Na przerwie nie obyło się bez żartów, które wycina wszystkim Sky. Też bym chciała być taka radosna i wesoła, lecz nie umiem. Staram się zawsze uśmiechać, ale fakt że moi rodzice mnie porzucili dobija mnie, a do tego jestem mieszańcem i większość z tego szydzi. Już nie raz próbowałam znaleźć moich biologicznych rodziców, ale to naprawdę trudne. Mam po nich jedynie złoty łańcuszek w kształcie serduszka, który zawsze noszę na szyi. Spojrzałam na niego, a po moim policzku spłynęła pojedyncza łza, którą szybko wytarłam.
- Hej wszystko w porządku ? – podszedł do mnie Liam.
- Tak, tak. – skłamałam.
- Meg nie kłam. – spojrzał na mnie przenikliwym wzrokiem. Bosz zapomniałam że czyta mi w myślach.
- Już dobrze wiesz o co chodzi. – powiedziałam smutna.
- Wiesz że Ci pomogę ich szukać. Zawsze możesz na mnie liczyć. – przytulił mnie.
- Ale to nie ma sensu, już od dłuższego czasu próbuje, ale nie wiem o nich nic…. – wymamrotałam wtulona w przybranego brata.
- Musimy porozmawiać z rodzicami. – powiedział patrząc mi prosto w oczy.
- Wiesz że unikają tego tematu. – spuściłam wzrok i wymijając go poszłam w stronę klasy, bo zabrzmiała dźwięk dzwonka.
- Pogadam z nimi. – krzyknął z końca korytarza Lilo. Weszłam do sali i usiadłam z Mel.
- Wszystko gra. – spojrzała na mnie wilkołaczka.
- Jasne. – uśmiechnęłam się, a ona zilustrowała moją twarz.
- Naprawdę wszystko w porządku. – zapewniłam ją otwierając zeszyt. W ogóle nie mogłam skupić się na lekcji, patrzyłam za okno i myślałam co ze mną jest nie tak że nawet moi rodzice mnie porzucili. Jak mogli mi to zrobić wiedzieli jak będę się z tym czuła w przyszłości !?! Nie bo ich to nie obchodziło, nie było im potrzebne dziecko, więc się mnie pozbyli. Jakbym była jakąś zabawką która jak się znudzi można wyrzucić. To boli, cholernie boli…
- Megan jaki jest wynik równania ? – przerwała moje przemyślenie Pani Morgan. Spojrzałam na zadanie i szybko wyliczyłam wynik, tsaa jestem dobra z matmy.
- Znaczy ‘x’ równa się 8Ö4, a ‘y’ to 21. – spojrzałam na starszą kobietę.
- Dobrze. – uśmiechnęła się do mnie przyjaźnie.
- Mimo że znasz wyniki, następnym razem uważaj na lekcji. – powiedziała poważniej na co ja skinęłam głową i przeprosiłam. Reszta zajęć minęła mi dość szybko, schowałam książki do szafki i razem z Mel i Sky wyszłyśmy cieplutko ubrane przed budynek szkoły.
- Musze wam coś pokazać. – powiedziała podekscytowana i zarazem przestraszona Melody.
- Ale co ? – zapytałam, naprawdę nie miałam ochoty na jakieś wycieczki, nie dzisiaj.
- Chodźcie. – powiedziała i zaczęła biec w stronę lasu. Za nią podążyła uradowana Sky, ona lubi takie tajemnicze akcje. Niechętnie pobiegłam za nimi, po jakiś 5 – 10 min zobaczyłam kończącą się ścieżkę i mały pagórek. Okrągła, ciemna chmura krążyła nad wcześniej wspomnianym pagórkiem, oświetlenie dawał tylko księżyc, który był w pełni. W trójkę zaczęłyśmy się wspinać na szczyt górki, jak tam dotarłyśmy można było zobaczyć kamienny prostokąt. Zauważyłam wyryty napis ‘’przejście’’. Spojrzałam niepewnie na dziewczyny.
- Co to ? – zapytała Skyler.
- Właśnie nie wiem, myślałam że wy może coś słyszałyście. – powiedziała Meli.
- Ja coś słyszałam…. – obie spojrzały na mnie zdziwione i zaciekawione.
- Kiedyś jak jeszcze byłam mała, mama Liama opowiadała mi bajkę o świecie ludzi, zwykłe istoty, nie mające mocy nic…. są nieszczęśliwi i wszędzie pędzą nie wiedzą co to radość z życia, bynajmniej nie wszyscy… myślałam że to bajki… - powiedziałam jakby sama do siebie. Zwróciłam wzrok na dziewczyny i zobaczyłam jak Flora patrzy na mnie z zaciekawieniem, a Sky zagląda do ‘’wejścia’’. Nagle zauważyłam  jak na obrazie w przejściu pojawiają się jakieś trzy postacie, zaczęły się zbliżać do nas. Razem z Mel zaczęłyśmy się wycofywać, ale nie Ler ona zbliżała się i zbliżała, nagle ktoś wszedł przez przejście i zaczął iść do mojej przyjaciółki, a ona stała jak zaczarowana. W sekundę byłam obok niej i ode pchałam ją wysuwając kły. Na co trójka chłopaków spojrzała na mnie z przerażeniem.
- Kim jesteście wynoście się stąd. – syknęłam do nich.
- Spokojnie…….. czym wy jesteście. – zapytała zaciekawiony blondyn.
- Jak już nie czym tylko kim. – poprawiłam go. Mel stała w bezruchu szybko i płytko oddychając, po chwili zaczęła biec i zmieniając się w wilkołaka uciekła w głąb lasu. Spojrzałam na Sky która poszła jej szukać zostawiając te biedny istoty na moja pastwę. Oni patrzyli na całą zaistniałą sytuację z rozdziawionymi buziami.
- Dlaczego tu przyszliście, to nie jest miejsce dla was ! – powiedziałam groźnie.
- Kim wy jesteście !?! – zapytał mulat o ciemnych włosach i oczach.
- Myślę że to raczej wy powinniście się przedstawić. – przewróciłam lekceważąco oczami.
- Niall Horan, normalny ludź. – powiedziała blondyn o zniewalająco niebieskich oczach.
- Zayn Malik, zwykły człowiek. – przedstawił się mulat.
- Louis Tomlinson, zębowa wróżka. – zachichotał brunet, a widząc moje zdziwione spojrzenie spoważniał.
- Żarcik, też zwykły człek. – wzruszył ramionami. Nie mogłam w to uwierzyć, to te wszystkie bajki były prawdziwe ! Nie dość że wyglądają prawie jak my, to do tego są bezbronni i strachliwi. Widząc wyczekujące spojrzenia chłopaków postanowiłam nas przedstawić, właśnie w tym momencie dobiegła do nas Sky i opanowana już Mel.
- Jestem Megan. Ta blondynka to Skyler, obie jesteśmy wampirzycami ... znaczy tylko ona ... ja jestem pół wampirem, pół czarownicą. A ta mulatka to Melody, wilkołak. – powiedziałam spokojnie, uważając na każde słowo.
- Wampiry ? Wilkołaki ? Czarownice ?! To są jakieś żarty ?! – wrzasnął przerażony Zayn, rozglądając się na boki.
- Wracajcie do swojego świata ! – syknęła do nich przeraźliwie moja przyjaciółka.
- Sądzę że to niemożliwe. – powiedziałam poważnie.
- Co masz na myśli. – przełknął głośno ślinę Louis.
- Jeżeli te bajki były prawdą to możecie wrócić dopiero w następną pełnie, za miesiąc. – spojrzałam na Skyler i zauważyłam że coś kombinuje.
- To co z nimi zrobimy… - powiedziała wysuwając kły i przejeżdżając paznokciem po szyi blondyna.
- A wiesz że zgłodniałam. – powiedziałam do niej i zagryzłam dolną wargę pokazując przy tym moje śnieżnobiałe kiełki. Trójka obcych stała nieruchomo patrząc przy tym na nas z przerażeniem.
- Też bym coś zjadła. – dodała Melody, widząc że robimy sobie jaja i podeszła bliżej mulata.
- Błagam nie jedzcie nas. – powiedział drżącym głosem Zayn.
- No nie wiem, nie wiem jest za dużo argumentów za. – powiedziała mu do ucha Ler, na co zadrżał. Myślałam że zaraz wybuchnę śmiechem na cały las, ale dla dobra żartu powstrzymałam się i podeszłam do Louisa.
- Mrr wyglądasz smakowicie… - wymruczałam mu do ucha i przygryzłam jego płatek, a chłopak drgnął.
- Szkoda będzie stracić takich przystojniaków. – powiedziała Sky.
- Ciekawe czy ktoś za wami zatęskni, a może się nie zorientują…  - dodała Melody.
- Nie zjadajcie nas ! – pisnął Louis, zakrywając twarz rękoma. Po chwili cała trójka biegała, wrzeszcząc coś w stylu "precz demony" ... nie wytrzymałyśmy i wybuchłyśmy śmiechem.
- A wy z czego się śmiejecie ? – zapytał niepewnie Niall, zatrzymując się.
 - Z was debile. – zachichotała Skyler.
 - Wypraszam sobie ! Debilem nie jestem. – prychnął Zayn, poprawiając włosy.
 - Tak, tak. – rzuciłam z ironią.
- A teraz na serio ... musimy iść do leśniczego. – dodałam.
- Ale po co ? – zapytali w jednym czasie wszyscy, na co zachichotałam.
- No przecież musimy ich gdzieś ukryć, jak ktoś się o nich dowie to będzie z nami kiepsko. – skrzywiłam się.
- A z nimi to już w ogóle. – szepnęłam dość cicho, lecz po ich minach widać było że usłyszeli.

***

- Zostańcie tu i czekajcie. – powiedziała poważnie Skyler. Zapukałyśmy i po usłyszeniu donośnego ‘’proszę’’ weszłyśmy do drewnianej chaty.
- Hej Leny. – uśmiechnęła się do niego Ler.
- Siemka. – przywitałam się.
- Dzień dobry. – powiedziała nieśmiało uśmiechnięta Melody.
- Cześć młode coś się stało ? – powiedział lustrując nasze zmieszane miny.
- Znalazłyśmy przejście… - zaczęłam, ale nasz leśniczy szybko mi przerwał.
- Co przejście, przecież to tylko bajki, oj dzieciaki, dzieciaki wy i wasza wyobraźnia. – zaczął coś robić nie patrząc nawet na was.
- Taaaaak, a ludzie to wymysł rodziców żeby nas straszyć. – przewróciła oczami Skyler.
- Dokładnie. – powiedział przekonująco, nadal na nas nie patrząc.
- Ej, ej, ej my nie jesteśmy wymyśleni ! – wparowała do środka trójka chłopaków. Wszystkie trzy walnęłyśmy face palma.
- Nadal będziesz nam wpierał że to bajki. – powiedziałam rozsiadając się na starej kanapie.
- Po co ich tu przyprowadziłyście, wiecie jakie będą konsekwencje. – powiedział obużony.
- No ale nie mamy co z nimi zrobić, mogą wrócić dopiero w następną pełnie. – odpowiedziała szybko Angel.
- Czyli mają tutaj ze mną zostać do kolejnej pełni ? – oburzył się.
- No nie, lepiej żebyśmy ich wzięły do akademii, gdzie ich na śmierć zagryzą. – prychnęła Skyler.
- Przecież czuć od nich prawdziwą, pachnącą, pociągającą krwią na kilometr. – dodała.
- Ale to nie jest powód, by narażać moje stanowisko ! – warknął.
- Bardzo prosimy. – jęknęłam.
- Niech wam będzie. – mruknął.
- Dzięki ! – pisnęłam i rzuciłam się mu na szyję.
- Nie ciesz się tak szybko. Mogą tutaj zostać max 2 dni. – postawił warunek.
- Tak jest ! – zasalutowała Skyler, obróciła się na pięcie i wymaszerowała z chatki.
- Nie ma za co. – uśmiechnął się lekko, czochrając mnie po głowie. Super, nie minęło nawet sześć godzin, a już fryzura poszła z dymem.
- My już lecimy ... zaraz mamy kolację. – powiedziałam, ciągnąc Meg za rękę.
 - Do zobaczenia ! – rzucił nam leśniczy.
 - Narka bay babyyy ! – zawyli tamci na co walnęłyśmy face palma.

***

Wpadłyśmy do stołówki, jakby nic się nie stało. Podeszłyśmy do lady i odebrałyśmy naszą cotygodniową dawkę krwi bez której ciężko nam jest opanować głód. A Mel jakiś kawałek mięsa, jak reszta wilkołaków. Nagle stała się cała blada i patrzyła na swój talerz jakby miała zaraz zwymiotować.
- Mel wszystko ok ? – zapytałam stając obok niej.
- Weź to ode mnie. – powiedziała a raczej wycedziła przez zęby, podając mi talerz. Sky szybko go zabrała, a ja podtrzymałam wilkołaczka, bo wyglądała na osłabioną. Podeszłyśmy do stołu i posadziłam ją na krześle.
- Co jej ? – zapytał Liam.
- Niech zgadnę dostała mięso ?  – zapytał Adam.
- Tak, ale co to ma do tego ? – powiedziałam.
- Mel jest wegetarianką, za bardzo kocha zwierzęta żeby je jeść, nawet nie może patrzeć na mięso. – wyjaśnił nam rudy kolega.
- Łoł wegetarianka wśród wilkołaków to trochę dziwne. – stwierdził Taylor.
- Trochę tak. – uśmiechnęła się niemrawo Meli.
- Ej a tak w ogóle to gdzie wy zniknęłyście dzisiaj po lekcjach. – zapytał Lilo. Wszystkie trzy zaczęłyśmy wymieniać się dziwnymi spojrzeniami, no bo co niby miałyśmy im powiedzieć. Liam proszę powiem ci później to nie temat dla wszystkich, pomyślałam.
- A zresztą nie ważne. – mój brat spojrzał na mnie badawczo.
- Idziemy coś oglądnąć ? – Sky szybko mieniła temat, bo zapanowała niezręczna cisza. Wszyscy twierdząco pokiwaliśmy głosami i już po chwili byliśmy u nas w salonie.
- To co proponujecie ? – zapytał Adam.
- Może horror. – zaczął się przerażająco śmiać Harry.
- Uuu a nie będziesz się bał jak ostatnio. – zaczęła się z niego chichrać Skyler.
- Ej ja wcale się nie bałem ! – oburzył się lokaty.
- Taaaaak bo to ja później gadałem ze lalki mnie zabiją. – przewrócił oczami Liam.
- Ja proponuje komedie. – uśmiechnęłam się trzepocząc rzęsami, szczerze mówiąc boje się horrorów, ale ciii… ;P
- No niech ci będzie. – powiedział Hazz.
- No to żeby cię pocieszyć oglądniemy American Pie. – puściłam mu oczko, a Sky walnęła face palma Taa Hazza to zboczuch. Zaczęliśmy seans muszę przyznać, że ten film jest dość, że tak powiem…. jest po prostu idealny dla loczka. On kocha tak dziwne, zboczone i nie wiem jakie jeszcze scenki.
- Dobra koniec tego dobrego. – zaczęłam przeciągając się.
- Raz, dwa do siebie chcę iść spać. – dokończyła Sky.
- Ale może jeszcze jeden film *__*  –zrobił słodkie oczka Hazza.
- Nie dziewczyny mają rację. – powiedział Greg.
- I ty przeciwko mnie. – powiedział łapiąc się teatralnie za serce.
- To koniec, wychodzę. – w mgnieniu oka już go nie było, przewróciłam oczami i pożegnałam się z przyjaciółmi. Rozeszłyśmy się do pokoi, wzięłam swoją piżamkę i poszłam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic, umyłam włosy i zęby. Czysta i pachnąca wróciłam do mojej sypialni i rzuciłam się na moje mięciutkie łóżeczko. 
Mój pokój jest utrzymany w jasnych kolorach, naprzeciwko łóżka po prawej stronie mam szklane wyjście na balkon. Po lewej w koncie mam plazmowy telewizor, dvd i inne sprzęty. Na ścianie mam powieszone słomiane kowbojskie kapelusz, kocham jazdę konną. Z komody wzięłam jedną z książek i wygodnie ułożyłam się na łóżku. Zatonęłam w lekturze jak nigdy, spojrzałam na okładkę ‘’ 17black and 29red’’ ciekawa ta książka. Spojrzałam na zegarek 2:37, zaznaczyłam karteczką na której stronie skończyłam i odłożyłam lekturę na czarną szafeczkę obok łóżka. Zakryłam się szczelnie kołdrą i wtuliłam w poduszkę. Po chwili odpłynęłam w krainę Morfeusza.

______________________________________________


A więc mamy kolejny rozdział jeeeej ;D Mam nadzieję ze cieszycie się tak jak ja. No to w świecie magii jest już Zayn, Niall i Lou. A teraz liczę na wasze szczere opinie i jak macie jakieś pytania do bohaterów to śmiało czkamy na nie w komentarzach.

niedziela, 10 lutego 2013

Plan lekcji

Klasa II A - 18 l.

 Poniedziałek
 08.00 - 08.55 / Śniadanie - Stołówka
 09.00 - 09.45 / Historia - Mr. Jasper McCarter - Sala 468
 09.55 - 10.40 / Matematyka - Mrs. Esme Morgan - Sala 192
 10.50 - 11.35 / J. Rosyjski - Mrs. Christina Rose - Sala 813
 11.50 - 12.35 / J. Angielski - Mrs. Christina Rose - Sala 814
 12.35 - 12.55 / Obiad - Stołówka
 13.00 - 13.45 / Dramat - Mrs. Astra McKenzie - Sala 264
 13.55 - 14.40 / Do wyboru : Jazda Konna lub Muzyka - Mrs. Anastazja Sulkin lub Mr. Robert Cullen - Stadnina lub Sala 125
 14.50 - 15.35 / Socjologia - Mrs. Aleksandra Jones - Sala 124
 15.45 - 16.30 / Chemia - Mrs. Alice McCarter - Sala 423
 16.50 - 17.35 / Wychowanie fizyczne - Mr. Dave Lauren - Sala gimnastyczna
 17.45 - 18.30 / Wychowanie fizyczne - Mr. Dave Lauren - Sala gimnastyczna
 18.30 - 19.25 / Kolacja
 19.30 - 22.00 / Czas wolny
 22.00 - 06.00 / Cisza nocna

Wtorek

 08.00 - 08.55 / Śniadanie - Stołówka
 09.00 - 09.45 / Chemia - Mrs. Alice McCarter - Sala 423
 09.55 - 10.40 / Matematyka - Mrs. Esme Morgan - Sala 192
 10.50 - 11.35 / Do wyboru : Jazda Konna lub Muzyka - Mrs. Anastazja Sulkin lub Mr. Robert Cullen - Stadnina lub Sala 125
 11.50 - 12.35 / Historia - Mr. Jasper McCarter - Sala 468
 12.35 - 12.55 / Obiad - Stołówka
 13.00 - 13.45 / J. Angielski - Mrs. Christina Rose - Sala 813
 13.55 - 14.40 / Wychowanie fizyczne - Mr. Dave Lauren - Sala gimnastyczna
 14.50 - 15.35 / Socjologia - Mrs. Aleksandra Jones - Sala 124
 15.45 - 16.30 / Dramat - Mrs. Astra McKenzie - Sala 264
 16.50 - 17.35 / Wychowanie fizyczne - Mr. Dave Lauren - Sala gimnastyczna
 17.45 - 18.30 / Czas wolny
 18.30 - 19.25 / Kolacja
 19.30 - 22.00 / Czas wolny
 22.00 - 06.00 / Cisza nocna

Środa

 08.00 - 08.55 / Śniadanie - Stołówka
 09.00 - 09.45 /  Do wyboru : Jazda Konna lub Muzyka - Mrs. Anastazja Sulkin lub Mr. Robert Cullen - Stadnina lub Sala 125
 09.55 - 10.40 / Wychowanie fizyczne - Mr. Dave Lauren - Sala gimnastyczna
 10.50 - 11.35 / Dramat - Mrs. Astra McKenzie - Sala 264
 11.50 - 12.35 / Socjologia - Mrs. Aleksandra Jones - Sala 124
 12.35 - 12.55 / Obiad - Stołówka
 13.00 - 13.45 / Wychowanie fizyczne - Mr. Dave Lauren - Sala gimnastyczna
 13.55 - 14.40 / Historia - Mr. Jasper McCarter - Sala 468
 14.50 - 15.35 / J. Angielski - Mrs. Christina Rose - Sala 814
 15.45 - 16.30 / J. Francuski - Mrs. Christina Rose - Sala 813
 16.50 - 18.30 / Czas wolny
 18.30 - 19.25 / Kolacja
 19.30 - 22.00 / Czas wolny
 22.00 - 06.00 / Cisza nocna

Czwarterk

 08.00 - 08.55 / Śniadanie - Stołówka
 09.00 - 09.45 /  J. Angielski - Mrs. Christina Rose - Sala 814
 09.55 - 10.40 / Socjologia - Mrs. Aleksandra Jones - Sala 124
 10.50 - 11.35 / Dramat - Mrs. Astra McKenzie - Sala 264
 11.50 - 12.35 / Wychowanie fizyczne - Mr. Dave Lauren - Sala gimnastyczna
 12.35 - 12.55 / Obiad - Stołówka
 13.00 - 13.45 / Wychowanie fizyczne - Mr. Dave Lauren - Sala gimnastyczna
 13.55 - 14.40 / J. Hiszpański - Mrs. Christina Rose - Sala 813
 14.50 - 15.35 / Chemia - Mrs. Alice McCarter - Sala 423
 15.45 - 16.30 / Historia - Mr. Jasper McCarter - Sala 468
 16.50 - 17.35 / Matematyka - Mrs. Esme Morgan - Sala 192
 17.45 - 18.30 / Do wyboru : Jazda Konna lub Muzyka - Mrs. Anastazja Sulkin lub Mr. Robert Cullen - Stadnina lub Sala 125
 18.30 - 19.25 / Kolacja
 19.30 - 22.00 / Czas wolny
 22.00 - 06.00 / Cisza nocna



Piątek

 08.00 - 08.55 / Śniadanie - Stołówka
 09.00 - 09.45 / Chemia - Mrs. Alice McCarter - Sala 423
 09.55 - 10.40 / Dramat - Mrs. Astra McKenzie - Sala 264
 10.50 - 11.35 / Matematyka - Mrs. Esme Morgan - Sala 192
 11.50 - 12.35 / Wychowanie fizyczne - Mr. Dave Lauren - Sala gimnastyczna
 12.35 - 12.55 / Obiad - Stołówka
 13.00 - 13.45 / Do wyboru : Jazda Konna lub Muzyka - Mrs. Anastazja Sulkin lub Mr. Robert Cullen - Stadnina lub Sala 125
 13.55 - 14.40 / J. Hiszpański - Mrs. Christina Rose - Sala 813
 14.50 - 15.35 / Wychowanie fizyczne - Mr. Dave Lauren - Sala gimnastyczna
 15.45 - 16.30 / Historia - Mr. Jasper McCarter - Sala 468
 16.50 - 17.35 / J. Angielski - Mrs. Christina Rose - Sala 814
 17.45 - 18.30 / Socjologia - Mrs. Aleksandra Jones - Sala 124
 18.30 - 19.25 / Kolacja
 19.30 - 22.00 / Czas wolny
 22.00 - 06.00 / Cisza nocna

Sobota i Niedziela
 08.00 - 09.55 / Śniadanie - Stołówka
 09.00 - 12.35 / Czas wolny
 12.35 - 12.55 / Obiad - Stołówka
 13.00 - 18.30 / Czas wolny
 18.30 - 19.25 / Kolacja
 19.30 - 22.00 / Czas wolny
 22.00 - 06.00 / Cisza nocna

Klasa III B - 19 l.


Poniedziałek
 08.00 - 08.55 / Śniadanie - Stołówka
 09.00 - 09.45 / Matematyka - Mrs. Esme Morgan - Sala 192
 09.55 - 10.40 / J. Angielski - Mrs. Christina Rose - Sala 814
 10.50 - 11.35 / Do wyboru : Jazda Konna lub Muzyka - Mrs. Anastazja Sulkin lub Mr. Robert Cullen - Stadnina lub Sala 125
 11.50 - 12.35 / Historia - Mr. Jasper McCarter - Sala 468
 12.35 - 12.55 / Obiad - Stołówka
 13.00 - 13.45 / Dramat - Mrs. Astra McKenzie - Sala 264
 13.55 - 14.40 / Wychowanie fizyczne - Mr. Dave Lauren - Sala gimnastyczna
 14.50 - 15.35 / Chemia - Mrs. Alice McCarter - Sala 423
 15.45 - 16.30 / Socjologia - Mrs. Aleksandra Jones - Sala 124
 16.50 - 17.35 / J. Rosyjski - Mrs. Christina Rose - Sala 813
 17.45 - 18.30 / J. Rosyjski - Mrs. Christina Rose - Sala 813
 18.30 - 19.25 / Kolacja
 19.30 - 22.00 / Czas wolny
 22.00 - 06.00 / Cisza nocna

Wtorek

 08.00 - 08.55 / Śniadanie - Stołówka
 09.00 - 09.45 / Do wyboru : Jazda Konna lub Muzyka - Mrs. Anastazja Sulkin lub Mr. Robert Cullen - Stadnina lub Sala 125
 09.55 - 10.40 / Chemia - Mrs. Alice McCarter - Sala 423
 10.50 - 11.35 / Matematyka - Mrs. Esme Morgan - Sala 192
 11.50 - 12.35 / Historia - Mr. Jasper McCarter - Sala 468
 12.35 - 12.55 / Obiad - Stołówka
 13.00 - 13.45 / Wychowanie fizyczne - Mr. Dave Lauren - Sala gimnastyczna
 13.55 - 14.40 / Socjologia - Mrs. Aleksandra Jones - Sala 124
 14.50 - 15.35 / Dramat - Mrs. Astra McKenzie - Sala 264
 15.45 - 16.30 / Wychowanie fizyczne - Mr. Dave Lauren - Sala gimnastyczna
 16.50 - 17.35 / J. Angielski - Mrs. Christina Rose - Sala 813
 17.45 - 18.30 / Czas wolny
 18.30 - 19.25 / Kolacja
 19.30 - 22.00 / Czas wolny
 22.00 - 06.00 / Cisza nocna

Środa

 08.00 - 08.55 / Śniadanie - Stołówka
 09.00 - 09.45 /  J. Francuski - Mrs. Christina Rose - Sala 813
 09.55 - 10.40 / Dramat - Mrs. Astra McKenzie - Sala 264
 10.50 - 11.35 / Wychowanie fizyczne - Mr. Dave Lauren - Sala gimnastyczna
 11.50 - 12.35 / Wychowanie fizyczne - Mr. Dave Lauren - Sala gimnastyczna
 12.35 - 12.55 / Obiad - Stołówka
 13.00 - 13.45 / Socjologia - Mrs. Aleksandra Jones - Sala 124
 13.55 - 14.40 / J. Angielski - Mrs. Christina Rose - Sala 814
 14.50 - 15.35 / Historia - Mr. Jasper McCarter - Sala 468
 15.45 - 16.30 / Do wyboru : Jazda Konna lub Muzyka - Mrs. Anastazja Sulkin lub Mr. Robert Cullen - Stadnina lub Sala 125
 16.50 - 18.30 / Czas wolny
 18.30 - 19.25 / Kolacja
 19.30 - 22.00 / Czas wolny
 22.00 - 06.00 / Cisza nocna

Czwarterk

 08.00 - 08.55 / Śniadanie - Stołówka
 09.00 - 09.45 /  Socjologia - Mrs. Aleksandra Jones - Sala 124
 09.55 - 10.40 / J. Angielski - Mrs. Christina Rose - Sala 814
 10.50 - 11.35 / Wychowanie fizyczne - Mr. Dave Lauren - Sala gimnastyczna
 11.50 - 12.35 / Dramat - Mrs. Astra McKenzie - Sala 264
 12.35 - 12.55 / Obiad - Stołówka
 13.00 - 13.45 / J. Francuski - Mrs. Christina Rose - Sala 813
 13.55 - 14.40 / Wychowanie fizyczne - Mr. Dave Lauren - Sala gimnastyczna
 14.50 - 15.35 / Matematyka - Mrs. Esme Morgan - Sala 192
 15.45 - 16.30 / Do wyboru : Jazda Konna lub Muzyka - Mrs. Anastazja Sulkin lub Mr. Robert Cullen - Stadnina lub Sala 125
 16.50 - 17.35 / Chemia - Mrs. Alice McCarter - Sala 423
 17.45 - 18.30 / Historia - Mr. Jasper McCarter - Sala 468
 18.30 - 19.25 / Kolacja
 19.30 - 22.00 / Czas wolny
 22.00 - 06.00 / Cisza nocna



Piątek

 08.00 - 08.55 / Śniadanie - Stołówka
 09.00 - 09.45 / Dramat - Mrs. Astra McKenzie - Sala 264
 09.55 - 10.40 / Chemia - Mrs. Alice McCarter - Sala 423
 10.50 - 11.35 / Do wyboru : Jazda Konna lub Muzyka - Mrs. Anastazja Sulkin lub Mr. Robert Cullen - Stadnina lub Sala 125
 11.50 - 12.35 / Matematyka - Mrs. Esme Morgan - Sala 192
 12.35 - 12.55 / Obiad - Stołówka
 13.00 - 13.45 / Wychowanie fizyczne - Mr. Dave Lauren - Sala gimnastyczna
 13.55 - 14.40 / J. Angielski - Mrs. Christina Rose - Sala 814
 14.50 - 15.35 / Wychowanie fizyczne - Mr. Dave Lauren - Sala gimnastyczna
 15.45 - 16.30 / J. Hiszpański - Mrs. Christina Rose - Sala 813
 16.50 - 17.35 / Historia - Mr. Jasper McCarter - Sala 468
 17.45 - 18.30 / Socjologia - Mrs. Aleksandra Jones - Sala 124
 18.30 - 19.25 / Kolacja
 19.30 - 22.00 / Czas wolny
 22.00 - 06.00 / Cisza nocna

Sobota i Niedziela
 08.00 - 09.55 / Śniadanie - Stołówka
 09.00 - 12.35 / Czas wolny
 12.35 - 12.55 / Obiad - Stołówka
 13.00 - 18.30 / Czas wolny
 18.30 - 19.25 / Kolacja
 19.30 - 22.00 / Czas wolny
 22.00 - 06.00 / Cisza nocna


                  ***
 Tutaj są plany lekcji naszych bohaterów :D Do klasy II A należą między innymi Megan, Skyler, Melody, Samanta, Adam, Nina, Caroline i Victoria, a do III B, jak można się domyśleć, Greg, Liam, Harry, Emily i Taylor. Oprócz nich, inni, mniej ważni uczniowie :P No i to byłoby na tyle ^^

piątek, 8 lutego 2013

Rozdział 2

 Perspektywa Melody

 Niepewnie otworzyłam oczy, podnosząc się na łokciach. Ten akademik jest niesamowity ... po prawej stronie budynku jest skrzydło z internatem. Jest tam kilka pięter, każdy z długimi, szerokimi korytarzami w gotyckim stylu. Po wejściu przez duże, drewniane drzwi od razu wchodzi się do saloniku. Potem jest jeszcze czworo innych drzwi. Jedne są od łazienki, a trzy pozostałe od pokojów współlokatorek.
 Mój pokój jest utrzymywany w jasnych barwach, a urządzono go bardzo bogato. Na przeciwko drzwi wejściowych znajdują się drzwi na ogromny balkon z widokiem na las. Pod ścianą, po lewej stronie postawiono duże, dwuosobowe łóżko, nad którym powieszono obraz ze, przed którym postawiono dwa fotele. Obok niego jest komódka, na której znajduje się lampa, roślinka, oraz lustra. Po prawej stronie od drzwi frontowych stoi biała szafa do której wypakowałam wszystkie ubrania. Obok postawiłam gitarę, nad którą były półki z książkami. Do tego biurko. Podłogę, wyłożoną ciemnymi panelami ozdabia biały dywan z ciemniejszymi wzorami. Ogólnie mówiąc, pokój jest genialny. Bardzo mi się podoba ... czuję się tutaj niesamowicie.
  - Przeszkadzamy ? - Zapytała Skyler, wbiegając do mojego pokoju i wskoczyła na moje łóżko. W jej ślady poszła również Megan. Spojrzałam na nie z delikatnym uśmiechem.
 Obie były cudowne. Nie dość, że zaakceptowały mnie taką, jaką jestem, to nie przeszkadza im fakt, że jestem wilkołakiem, a one wampirami. Z tego co zauważyłam, Megan jest tą uczuciową, wierną, aczkolwiek nie da sobą manipulować, ani nie będzie słuchać rozkazów innych. Skyler natomiast to ten wesołek, uwielbiająca żartować ... jednak szybko wytrąca się ją z równowagi. Do tego również jest z lekka agresywna ...
  - Nie przeszkadzacie. - Odpowiedziałam, siadając po turecku. - Która godzina ? - Spytałam widząc, że chyba jako jedyna jestem jeszcze w piżamie, a w końcu dzisiaj zaczynają się zajęcia.
  - Jest szósta trzydzieści dwa. - Powiedziała Megan, jak zwykle z olśniewającym uśmiechem. Szczerze ? Zazdrościłam jej urody ... co prawda Sky też niczego nie brakuje i jest równie śliczna, co jej przyjaciółka, jednak brakuje jej tej gracji ... z kolei Meg brakuje czegoś na styl radości z życia, jaką czerpie Sky. Razem się dopełniają ... zazdroszczę im również tego, że mają siebie nawzajem.
  - Za dwie godziny mamy zajęcia. - Dodała Skyler, szczerząc się do mnie, oraz w tym samym czasie podchodząc do drzwi od balkonu i otwierając je na oścież. 

 Zaparło mi dech w piersi ... cały las wyglądał po prostu magicznie ! Był przykryty białą pierzyną, a śnieg dalej prószył. Wszystko tak pięknie się komponowało ... Pokiwałam ze zrozumieniem głową, po czym wyszłam z łóżka i podeszłam do ogromnej szafy. Z niej wyjęłam kremową bluzkę z wytłoczonymi wzorkami w kształcie kwiatów, czarne bolerko, tego samego koloru rurki, oraz jakieś tam buty. Do tego wybrałam dwie złote, trzy czarne.  bransoletki.

 - Zaraz wracam. - Rzuciłam, a następnie podreptałam do łazienki. Tam szybko się przebrałam, włosy związałam w wysokiego kucyka. Rzęsy podkreśliłam tuszem, a usta, błyszczykiem i byłam gotowa. Aż tak malować się nie lubię.
 Wyszłam do salonu, gdzie siedziały już dziewczyny i gadały z Liamem, Harrym, oraz Adamem, którego swoją drogą znam od dziecka. Razem z nim chodziłam do przeczkola ... potem podstawówka. W gimnazjum się rozdzieliliśmy, a potem akademia ... Liama również bardzo polubiłam. Jest on przyjazny i umie zachować zimną krew w najgorszych sytuacjach. I Harold ... on wydaje się być babiarzem ... ale on też jedt doskonałym materiałem na przyjaciela. 
  - Cześć. - Przywitali się na raz Li i Ada.
  - No witaj ślicznotko. - Hazza puścił mi oko, a Skyler walnęła face palma, trzymając w jednej ręce swoją małą kamerkę. Tak na prawdę to ona cały czas ma ją przy sobie ... mówi, że chce zachować jak najwięcej wspomnień na taśmie.
  - Ogarnij się. - Rzuciła w niego poduszką, przez co jego włosy, ułożone w artystyczny nieład stały się prawdziwym nieładem.
  - Wal się. - Burknął, zakładając nogę na nogę, jak taka paniusia.
 Parsknęłam śmiechem, siadając na oparciu od kanapy. W tym momencie rozległ się dźwięk pukania.
  - Proszę !!! - Wydarła się Megan, a do pokoju weszła Aleksandra.
  - No witam młodziaki ... a panowie nie powinni być u siebie ? - Zapytała, unosząc jedną brew ku górze. 
  - Yyy ... nie ... - Loczek uśmiechnął się do niej uroczo. 
  - Dobra, nie ważne. - Machnęła na to ręką. - Chodźcie już na śniadanie. - Uśmiechnęła się do nas szeroko.
  - Już idziemy. - Odpowiedzieliśmy chórem, wstając z kanapy.
  - Cieszę się ... a z tobą Harry pogadam sobie później. - Powiedziała groźnie, wychodząc z pokoju.
  - Co ty znowu przeskrobałeś ? - Zapytała go lekko znudzona Megan.
  - Niiiiic. - Przeciągnął samogłoskę, robiąc minę niewiniątka.
  - Wolę nie wnikać. - Westchnęła Sky, podchodząc do drzwi. - Chodźcie, bo nam grzanki wystygną. - Zachichotała i po chwili zniknęła. Dosłownie ... ale cóż, ona lubi być niewidoczna przy spacerach.
 Wszyscy poszliśmy do stołówki, gdzie usiedliśmy przy stałym stoliku tamtej dwójki.
  - Ej, skoro ona kontroluje kolory, to znaczy, że umie zmienić kolory czegoś innego ? - Spytałam niepewnie, gdyż jeszcze nie przystosowałam się do tego towarzystwa.
  - Mhm. - Wyszczerzyła się do mnie, pstryknęła, a włosy Harrego z ciemnego brązu zmieniły się na zgniłą zieleń. - Wiesz ... w różu byłoby mu nie do twarzy. - Zachichotała.
 Harold, przerażony chwycił łyżkę, spojrzał w obdicie i pisnął jak piętnastoletni plastik, po złamaniu długiego, czerwonego tipsu.
  - Co ty ... - Spojrzał na nią z mordem w oczach i w tym momencie słychać się dało dźwięk piorunów. Skyler szybko zrobiła się niewidzialna, odmieniając włosy Harrego do poprzedniego stanu. - Zaraz wracam.       
  - Powiedział, wstając i w wampirzym tępie zniknął nam z oczu.
  - Oni zawsze się tak zachowują ? - Spytałam ze śmiechem, a Meg i jej brat pokiwali potwierdzająco głową. Blondynka znów stała się widzialna i wzięła się za swoje grzanki z wielkim bananem na twarzyczce.
  Spojrzałam na Liama, który jako jedyny nie jadł. Patrzył się tylko w jakąś stronę ze świecącymi oczyma, nieobecnym wzrokiem i otwartą buzią, wykrzywioną w lekkim uśmiechu. Podążyłam za jego wzrokiem w lewo, gdzie przy stoliku siedziała jakaś rudowłosa, śliczna dziewczyna. Na kilometr od niej było czuć wampirem. Kichnęłam kilka razy ... nie każdy to widzi, ale mój węch jest bardziej czuły niż pozostały. Czasem, gdy nie jestem przyzwyczajona do jakiegoś zapachu, kicham. Na szczęście, nie zdarza mi się to w obecności większości osób w akademiku.
  - Ona jest idealna. - Szepnął do siebie, a ja uniosłam wysoko obie brwi, patrząc na dziewczyny. Sky z szatańskim uśmiechem go nagrywała, a Meg tylko przewróciła oczyma i powróciła do jedzenia swojej porcji. Posłałam pytające spojrzenie Ler.
  - Emily Vanessa Peazer, wampir. Chodzi z Li do jednej klasy. Siedzą razem na chemii, oraz na lekcjach dramatu. Jest w niej zakochany od ... baaardzo dawna. - Zachichotała. - Posiada ona bardzo ... no cóż ... można rzec, że oryginalną moc, gdyż umie ona ... - Zaczęła, ale w tym momencie Emily otworzyła usta i zaczęła gadać jak dyrektor naszej akademii ... i to dosłownie tak samo !!!
  - Drodzy uczniowie, bla bla bla, mam nadzieję, że podobają wam się moje włosy, które jak zwykle są zbyt na żelowane, bla bla bla ... - Mówiła, a brunetka obok umierała ze śmiechu.
  - Rozumiem ... a ta obok ? - Spytałam, ruchem głowy wskazując na śmiejącą się dziewczynę.
  - Samanta Boscarino, jej najlepsza przyjaciółka od ... wczoraj ... będzie z nami chodzić do klasy, wilkołak. Umie zatrzymać czas na kilka minut ... i jak każdy, zmienia się w wilka ... a właśnie ! - Pisnęła, a Li, wyrwany z przemyśleń, ocknął się i spojrzał na nas zszokowany. - Musisz nam pokazać, jak się przemieniasz ! - Zachwyciła się, a ja zmarszczyłam delikatnie brwi.
  - Mówisz, że nigdy nie widzieliście, jak wilkołak zmienia się w wilka ? - Zapytałam zdziwiona, a wszyscy przy tym stoliku pokręcili przecząco głową. - No ... dobrze ... - Powiedziałam nieśmiało, patrząc w jedzenie.
  - No witam towarzystwo wzajemnej adoracji ! - Zaśmiał się jakiś brunet, podchodząc do nas i narzucając na siebie skórzana kurtkę.
  - Tak, twoje baranie stadko czekało tutaj grzecznie cały czas. - Uśmiechnęła się do niego Megan.
  - A gdzież to podział się lokers ? - Zapytał, siadając na miejscu loczka.
  - Poszedł ... gdzieś. - Wzruszyła ramionami Sky, udając, że nic ją to nie obchodzi ... no cóż ... aktorką to ona jest dobrą, ale mnie nie oszuka.
  - Aha. - Wzruszył ramionami i zabrał jej z pod nosa grzankę.
  - To moje ! - Wrzasnęła i rzuciła się na niego, próbując odebrać mu jedzenie.
 - Normalnie jak małpy. - Zaśmiała się Meg. - Melody, to jest Gregory Sulkin, syn dyrektora, oraz brat tej flądry, którą wczoraj zamieniłam w szczura. - Tutaj przybili sobie żółwika. - Mój przyjacielu, oto Melody, nasza nowa przyjaciółka, oraz kolejna dziewczynka w twoim baranim stadku. - Uśmiechnęła się szeroko.
  - Miło mi panienkę poznać. - Uśmiechnął się do mnie szarmancko, ukazując dołeczki.
  - Spadaj. - Mruknęła Sky, mrużąc gniewnie oczy.
 Ten tylko przewrócił oczyma, gryząc zdobycz. 
  - Ler, nie uwierzysz ! - Pisnął loczek, pojawiając się przy naszym stole z rękoma za plecami. - Znalazłem to. - Zachichotał i rzucił w nią ananasem. 
 Ta wrzasnęła przeraźliwie i uciekła. Ten wziął owoc i pobiegł za nią. Spojrzałam zdziwiona na resztę, a oni parsknęli śmiechem. 
  - Skyler ma .. no w pewnym sensie ... no po prostu boi się ananasów. - Zaśmiał się Li.
  - Jak można bać się owoców ? - Zapytałam nie dowierzając.
  - No ... normalnie ... - Zachichotała Megan. - Ler jest zdolna do wszystkiego. - Wzruszyła ramionami. 
 Reszta przytaknęła i każdy zajął się swoim jedzeniem. Ja tylko rozejrzałam się po sali, a mój wzrok od razu napotkał stolik, gdzie siedziała Victoria Sulkin ... zarozumiała, wredna ... jednakże wczoraj widziałam coś, co zaprzecza temu, że jest ona bez serca. Gdy wczorajszego wieczoru bawiłam się z Harrym, Skyler, Meg i Taylorem, schowałam się za szafkami, a Vick ... Pomogła Adamowi pozbierać książki, gdy ten w biegu, wleciał w ścianę ... tak, jest on wielkim pechowcem, wywracający się co kilka kroków. Tak czy siak, kazała mu nic innym nie mówić, a mój przyjaciel oczywiście się zgodził. Oczywiście to Sky wygrała ...
  - Co ty robisz ?! - Wrzasnęła jakaś blondynka, gdy Victoria wylała na nią swoją wodę.
  - To tak ... no wiesz ... na ostudzenie tego temperamentu. - Uśmiechnęła się słodko, po czym razem ze swoją świtą, ruszyła w stronę wyjścia ze stołówki. 
Oczywiście każdy teraz się na nie patrzył ... nawet nauczyciele. Ale nikt nie zareagował ... No, nikt oprócz Niny, wilkołaczycy, siedzącej z tamtą blondi.
  - Ej ! - Krzyknęła za nią, wstając. - Uspokój się. - Powiedziała, chwytając ją za nadgarstek.
  - Puszczaj mnie ! Bo jeszcze dostanę od ciebie pcheł ! - Wrzasnęła lekceważąco, wyrywając się z jej uścisku.
 Nina tylko się cofnęła o krok, a Vici wysunęła kły, przeraźliwie sycząc. Następnie zaniosła się śmiechem i wyszła z sali. Brunetka, klnąc pod nosem wróciła na swoje miejsce i pomogła wycierać tamtą blondi.
  - Ta blondi to Caroline Brown, od dawna obiekt westchnień Taylora. - Zachichotała Megan. - Ma bardzo ... ciekawą moc. Zadaje ból umysłem, oraz kontroluje czarny dym, który wytwarza. - Powiedziała, nadal nie odwracając wzroku od ich stolika. - Ach, zapomniałabym. Pewnie gdyby nie to, że Victoria jest córką dyrektora, zamordowałaby z zimną krwią, własnoręcznie ... lepiej nie wchodzić jej w paradę. - Szepnęła. - A ta brunetka to ... - Zaczęła, lecz ja jej przerwałam.
  - Tak, tak. Nina. Znam. - Uśmiechnęłam się do niej, wstając. - Idę już. Widzimy się w klasie. - Rzuciłam, po czym spokojnym krokiem wyszłam z stołówki.
 Usłyszałam tylko jakieś "pa" po drodze, przez co uśmiechnęłam się lekko. Kto by pomyślał, że wampiry są takie ... sympatyczne. Osobiście potwornie się bałam przyjechać do tej ogromnej szkoły ... jednak po jednym dniu wiedziałam, że będzie mi tutaj na ogół przyjemnie. Idąc wielkim korytarzem zachwycałam się magią tego akademika. Z zewnątrz mały budynek, a w środku zaczarowane pomieszczenia które złudnie zdaje się małe, lecz są wielkie i przestronne. Miałam jeszcze 30 minut do pierwszej lekcji więc postanowiłam wybrać się na spacer. Wyszłam przez wielkie drewniane drzwi i zeskakując ze schodów w locie zmieniłam się w wilkołaka.
 Zaczęłam szybko biec przez ogromny las, mimo wczesnej pory, niebo stało się dziwnie czarne, co z lekka mnie przerażało, jednak starałam się to ignorować. Im dalej biegłam tym mniej drzew mijałam po bokach wąskiej ścieżki. W oddali  zauważyłam kłębiące się chmury w kształcie koła. Znajdowały się one nad małym wzgórzem, mimo nie małego strachu postanowiłam sprawdzić co tam się znajduję. Zawsze byłam ciekawska, ale moja strachliwość trochę nad tym zawładnęła. Wolnym krokiem wchodziłam na pagórek, gdy po krótkiej wędrówce w górę dotarłam na miejsce ujrzałam tam wielkie kamienny prostokąt. Pisało na nim ''przejście'' swoimi wilczymi oczami spojrzałam w nie głęboko i zauważyłam jakieś postacie, śpieszyły się gdzieś, krzyczały kłóciły się. Co to za miejsce ? Obeszłam drzwi dookoła to jakieś dziwne. Nigdy nie widziałam czegoś takiego, nagle coś zaczęło się świecić i puszczać różne iskierki, przerażona zaczęłam biec w stronę szkoły. Im dalej biegłam, tym mniej drzew mijałam między wąską, leśną, zaśnieżoną ścieżką. Z daleka zauważyłam kłębiące się, ciemne, okrągłe chmury. Znajdowały się one niewiele wyżej od małego wzgórza. Śnieg padał coraz gęściej. Mimo niemałego strachu, ruszyłam w tamtym kierunku. Zawsze byłam ciekawska, jednak moja strachliwość trochę nad tym zawładnęła. Wolnym krokiem, nadal w postaci wilka, weszłam na pagórek. Gdy już byłam na miejscu, po krótkiej wędrówce, zauważyłam wielki, prostokątny kamień z wyrytym napisem "Przejście". Spojrzałam niżej, swoimi wilczymi, złotymi oczyma. Zaczęło coś wirować wewnątrz niego ... zauważyłam tam jakieś postacie. Krzyczały, śpieszyły się gdzieś, kłóciły. Co to do cholery za miejsce ?! Obeszłam te ... drzwi do o koła. W pewnym momencie coś zaczęło świecić i puszczać różne promienie. Oczywiście ja, jak to ja, szybkim pędem pobiegłam w kierunku szkoły. 
 Jestem okropnym tchórzem ... boję się prawie wszystkiego, co mi nieznane. Tak, to moja zdecydowanie największa wada. Nie cierpię tego ...
  - Melody, czy coś się stało ? - Usłyszałam tak dobrze znany mi głos.
 Spojrzałam niepewnie na Astrę, nauczycielkę dramatu. Zaraz po Anastazji Sulkin, nauczycielce jazdy konnej, była moją ulubioną psorką. Zawsze uśmiechnięta, umiejąca zaciekawić każdego. Jeszcze oczywiście nie miałam z nią zajęć, ale zdążyłam ją już poznać tak, jak i pozostałych nauczycieli.
 Kobieta, jak zwykle miała rozpuszczone, blond włosy, oraz charakterystyczny, przewiercający duszę, wzrok. Ubrana w zwykły, biały podkoszulek, ciemne jeansy i czarne lity.
  - Nie ... wszystko jest dobrze. - Uśmiechnęłam się do niej niemrawo, starając się wykrzesać coś ze swojego talentu aktorskiego ... którego niestety, w przeciwieństwie do Skyler, nie posiadam.
  - Na pewno ? Jesteś blada ... - Dotknęła mojego policzka, a ja przełknęłam ślinę.
  - Na 100%. Wie pani ... widziałam pająka ... - Wykrzywiłam, a ta zaśmiała się.
  - Mówiłam już, żebyś tak jak wszyscy mówiła mi po imieniu. - Poczochrała mi włosy. - Uważaj na te pajęczaki. Tutaj są wyjątkowo niebezpieczne i przerośnięte ! - Rzuciła, po czym poszła, zapewne w stronę swojej klasy.
 Wzięłam kilka głębokich oddechów na uspokojenie się, poprawiając włosy. Jak to niebezpieczne ? I jak to przerośnięte ?! Ja mam straszną arachnofobię, a ona mi o pająkach gada ! Chociaż ... to ja zaczęłam ten temat ... nie ważne. 
 Szybkim krokiem ruszyłam w stronę mojego pokoju. Po sekundzie, dzięki super szybkości, byłam już na miejscu. Chwyciłam torebkę. Następnie pobiegłam pod klasę od Historii. 
  - Witam wszystkich uczniów. Jestem Jasper McCarter, profesor historii. Może na pierwszych zajęciach, najlepiej byłoby omówić początki naszej szkoły. Więc ponad pięć tysięcy lat temu, nasz dyrektor Sulkin postanowił ... - I zaczął się wykład przez dość słodko wyglądającego blondyna o złotych oczach.
  - Ej ... on ma takie samo nazwisko jak nauczycielka chemii, no nie ? - Spytałam Megan, z którą usiadłam. Skyler i Harry siedzieli przed nami, a Liam w raz z Adamem, za nami.
  - Tak, jest to małżeństwo i są uroczą parką. - Wytłumaczyła to dość ... szybko i w prostu sposób, nie odrywając wzroku od profesora.
  - Po lekcjach zwołuję naradę, zgoda ? Wiesz ... muszę wam coś powiedzieć ... tobie i Skyler. - Szepnęłam do niej, a ta, lekko zdziwiona pokiwała potwierdzająco głową.
 To teraz tylko wystarczy czekać na koniec lekcji ... i będę mogła z nimi na poważnie porozmawiać ...


 ***

  Bardzo Wam dziękujemy za wszystkie komentarze, oraz za obserwowanie bloga ! Cieszymy się bardzo z tego względu, iż podoba wam się ta historia. Swoją drogą, pisanie rozdziałów wcale nie przychodzi nam tak trudno, a całość dość dobrze się klei, przynajmniej moim zdaniem. Natalia chwilowo wyjechała, jednak (chyba) ma tak internet i może się z nami kontaktować :P Jeśli macie jakieś pytania do nas lub do bohaterów, bo często mi się nudzi, więc odpowiedzi będą w miarę szybko :D 
Czekamy na szczere komantarze. Piszcie, co jest dobrze, a co źle.
Będziemy baaardzo wdzięczne ! ^^
Bay Bay <3



sobota, 2 lutego 2013

Rozdział 1

Perspektywa Megan

Kolejny, jak myślałam, nudny dzień szkoły. Okazało się jednak inaczej, bo to właśnie dzisiaj do naszej akademii miały dołączyć te psy (czyt. Wilkołaki).  Moje przemyślenia przerwała Sky, która zaczęła skakać po mnie i moim łóżku.
- Dobra, dobra już wstaje… - przewróciłam oczami i zrzuciłam ją z łóżka. Razem poszłyśmy do salonu.
- Mimo że jesteś wampirem to i tak szykujesz się godzinami… - odpowiedziała i wystawiła mi język. Nagle zniknęła znów chce się ze mną bawić w chowanego.
- Ler pokaż się…. – powiedziałam głośniej.
- La la la la la i tak mnie nie złapiesz. – zaczęła się ze mną przekomarzać. Zobaczyłam że na kanapie pojawia się wgniecenie, więc szybkim ruchem rąk machnęłam na nią i zatrzymałam jej moc.
- Ejj to nie fair. – udała obrażoną.
- Ze mną skarbie nie wygrasz :) – uśmiechnęłam się do niej.
- Pff… - syknęła i zakładając nogę na nogę splotła ręce na wysokości piersi.
- Szykuj się trzeba pieski przywitać… - zaczęła chichotać… tsaa nie przepadałyśmy za nimi, no ale to jak każdy w tej szkole.
- Sorki, ale dwie sekundy i jestem gotowa ;P – wystawiłam jej język.
- Oj już się nie chwal… - odburknęła. Pstryknęłam w palce i byłam wyszykowana od czubków palców po czubek głowy.
- Magic mogłabyś… - spojrzała na mnie błagalnie nie ogarnięta. Wskazałam na nią palcami i po pstryknięciu była już gotowa.
- Dzięki ;) – nagle usłyszałyśmy wielki huk piorunów. Spojrzałyśmy obie na siebie i w jednym momencie powiedziałyśmy : ‘’Harry’’. Skyler podmuchem wiatru otworzyła drzwi za którymi stał lokers i mój brat, Liam.
- Oto przybyłem wasze życie stało się lepsze ! – powiedział rozbawiony Harold i w mgnieniu oka znalazł się na kanapie, a Li razem z nim.
- Jak zawsze skromny Harold zaszczycił nas swą obecnością, złóżmy pokłony… - powiedziała z kpiną Sky. A ja i Lilo zaczęliśmy się śmiać.
- Pff…. foch. – powiedział obrażony Hazza.
- Oj Harry nie obrażaj się. – powiedział i go mocno przytuliłam. On tylko z obrażoną miną na nas spojrzał.
- Sky weź go ogarnij ! Później będzie mi marudził cały dzień. – powiedział Liam.
- Ej co ja ! Wy też się śmialiście. – zbulwersował się i szybko zniknęła.
- Ler ! – powiedziałam do niej groźnie.
- No dobra. – powiedziała i pojawiła się obok loczka.
- Harry kocie nie obrażaj się. – powiedziała i dała mu całusa w policzek, zawsze to na niego działało.
- No dooobrze. – powiedział wywracając oczami.
- Ciekawe jak wyglądają te wilkołaki…? – zapytał Liam.
- Noo i ciekawe jakie są, pewnie brudne, niechlujne, niedbające o porządek itp. – zaczęłam wymieniać.
- W końcu to nieokrzesane zwierzaki. – syknęła Skyler. Nagle ktoś zapukał do drzwi.
- Proszę ! – wydarła się moja przyjaciółka. Mój wyostrzony węch wyczuł……………….. wilkołaka !?!?! Jak jakiś zwierzak miał czelność zakłócić nasze pogawędki. Jak tylko ten zapach stał się ostrzejszy mi i moim znajomym oczy zabarwiły się na czarno złoto, a kły wysunęły się.
- Ej, ej spokojnie… - powiedział wchodząca za dziewczyną Alex.
- Hej Bells. – przywitaliśmy się z opiekunką.
- Hej młodziaki. Sky, Mag to wasza nowa współlokatorka Melody. – przedstawiła nam brązowooką mulatkę o tym samym kolorze włosów. Była śliczna i nie wyglądała na wilkołaka, była taka ułożona i zadbana.
- Cześć mówcie mi Mel. – powiedziała nieśmiało.
- Hej jestem Harry, a to Skyler, Megan i Liam. – zabrał głos lokers.
- Wiesz jak nie chcesz tu mieszkać to u nas też jest wolne pokój. – dodał zadziornie się uśmiechając. Wszyscy walnęliśmy face palma, a Mel się zarumieniła.
- Harold koniec tych podrywów… a i nie macie wolnego pokoju zajął je Adam. Idźcie się przywitać i za 10 min widzę was na śniadaniu. – powiedziała Alex i wyszła z pokoju razem z chłopakami.
- Nie wyglądasz jak wilkołak… - wyrwało mi się.
- A jak ma wyglądać wilkołak…? – spojrzała na nas zaskoczona.
- No wiesz myślałyśmy że będziecie nieokrzesani, niechlujni, niezadbani. – powiedziała Ler.
- Widać że nigdy wilkołaków nie widziałyście, ale spoko my myśleliśmy tak o was ;P – uśmiechnęła się do nas delikatnie.
- Jak co to drzwi do twojego pokoju to te pierwsze w korytarzy, drugie są moja, trzecie są Sky, a ostatnie to łazienka. – powiedziałam przyjaźnie. Wydaje się taka zagubiona i bezbronna, no ale cóż się dziwić pierwszy dzień w zupełnie obcym miejscu z innymi istotami i wgl.
- Dzięki. – powiedział i szybko znikła za drzwiami swojego pokoju. Ktoś bez pukania wparował do pokoju, oczywiście Hazz, Li i jakiś rudy chłopak to pewnie ten Adam.
- Co tam kochana siostrzyczko ? Stęskniłaś się ? – zapytał mój brachol rozkładając się na kanapie.
- Po pierwsze : od kilku minut się nic nie zmieniło, po drugie : nie nie tęskniłam i po trzecie : ZDEJMIJ NOGI ZE STOLIKA !!
- Eghhm może byście nam przedstawili kolegę. – powiedziała Skyler.
- A no tak to jest Adam. Adamie to Skyler i Megan. – przedstawił Harry.
- Hejo :D – powiedział uśmiechnięty chłopak.
- Cześć. – powiedziałyśmy równo. Do salonu przyszła Melody.
- Adam hej :) – powiedziała i uwiesiła mu się na szyi.
- Cześć młoda. – okręcił ją wokół własnej osi.
- Na śniadanie raz ! – wparowała do nas Alexandra. Posłusznie ruszyliśmy za naszą opiekunką i nauczycielką. Weszliśmy do stołówki, gdzie byli już wszyscy. Od razu można było zobaczyć że jest ona ‘’przedzielona’’ na pół. Po jednej stronie wampiry, a po drugiej wilkołaki.
- Siadajcie i jedźcie. – nakazała nam Alex. Razem z Sky, Li i Harrym ruszyliśmy do naszego stolika, który znajdował się na środku, dziwne wcześniej tego nie zauważyłam xD. Machnięciem ręki przyciągnęłam Mel i Adama do naszego stolika.
- Jak.. – oboje spojrzeli na mnie podejrzliwie.
- No wiesz nie jestem tylko wampirem jak ci nudziarze obok…. – pokazałam na Sky, Li i lokersa.
- Ej !! – zbulwersowali się moi znajomi. Posłałam im buziaczki, na co wywrócili teatralnie oczami.
- Jestem też w połowie czarodziejką :) – uśmiechnęłam się i wyczarowałam na środku stolika wazonik z kwiatkami kocham kwiaty.
- Ale fajnie… też bym tak chciała *__* - zachwyciła się Mel wraz z Adamem.
- O bosz patrzcie idzie królowa śniegu… - syknęła już wściekła Skyler.
- Nie bierzcie sobie do serca tego co mówi w waszym kierunku to zwykła zołza. – ostrzegł ich Liam.
- O proszę nasz mieszaniec znalazł sobie nowych kumpli. – powiedziała ze sztucznym uśmiechem rudowłosa Vici. Zaraz jej przywalę ! Wstałam i już miałam to zrobić, ale ktoś złapał mnie za nadgarstki. To pewnie Liam znów czytał mi w myślach.
- Meg nie warto. – usłyszałam kojący głos brata. Zobaczyłam lekkie przerażenie w oczach Victorii, które starała się ukryć. Jednak jej to nie wychodziło.
- Co strach cię obleciał. – zapytałam i spojrzałam na nią z wywyższeniem.
- Nie… lepiej słuchaj braciszka i zejdź mi z drogi odmieńcu hahahaha – zaczęła się śmiać ze swoją świtą plastików. Nie wytrzymałam, przegięła od początku szkoły mnie gnębi. Machnęłam na nią ręką i zamieniłam ją w szczura. Wszyscy patrzyli na mnie z niedowierzaniem, a świta naszej ‘’przyjaciółki’’ uciekła.
- Megan Wilson do mojego gabinetu. – powiedziała poważnie Alex. Patrząc na mnie tymy swoimi czerwonymi oczami.
- Już idę. – powiedziałam i wywróciłam oczami.
- Nie zapomniałaś o czymś… - upomniała mnie opiekunka wskazując na szczura.
- No dobra, ale teraz wygląda lepiej. – zakpiłam i pstryknęłam palcami, nasza złośnica wróciła do swojej pierwotnej postaci. Zmierzyła mnie złowrogim spojrzeniem i poszła do swojego stolika.
- Gabinet raz. – popędziła mnie nauczycielka socjologii. Będąc w jej biurze rozsiadłam się na fotelu naprzeciwko jej dębowego biurka.
- Magic jak mogłaś zmienić inną uczennicę w szczura. Chcesz żeby cię z tą wywalili, wiesz że ona poskarży się tatusiowi.
- Ale to nie moja wina że ona jest taką jędzą i wszystko uchodzi jej płazem ! – zbulwersowałam się.
- Wiem że jest wredna, ale musisz to znieść… - zaczęła ale jej przerwałam.
- Nie nic nie wiesz, nie masz pojęcia jak to jest być mieszańcem ! – wydarłam się i trzaskając drzwiami wybiegłam z jej gabinetu. Pobiegłam do Taylora z nim zawsze mogę pogadać. Zapukałam i słysząc ‘’proszę’’ weszła do jego pokoju przenikając przez drzwi.
- O to ty Magic, wiesz że nie musisz pukać, mówiłem ci. – uśmiechnął się przyjaźnie.
- Tak, tak wiem. Czemu nie jesteś na śniadaniu ?
- Nie chce mi się, a ty ?
- Wiesz Vici znów mnie gnębi… - powiedziała i usiadłam obok Taya.
- Zwrócił jej ktoś chociaż uwagę…?
- Jak zawsze nie, ale trochę ją uciszyłam. – zachichotałam.
- Gadaj co zrobiłaś. – powiedział szybko.
- No wiesz zamieniłam ją w szczura.
- Co !?! Jesteś moim mistrzem, czemu ja jednak nie poszedłem na to śniadanie. – zaczął się śmiać, a ja wraz z nim, umie mi poprawić humor, nawet głupia cisza z nim nie jest krępująca, zwykłe słowa wypowiedziane przez tego wysokiego bruneta, są jak czekolada, zawsze wywoła uśmiech.
- Dzięki, zawsze umiesz poprawić mi humor. – powiedziałam i przytuliłam go.
- Nie ma za co młoda. – odwzajemnił mój czyn.
- Idziemy na śniadanie ? Naprawdę zgłodniałam :D – zrobiłam oczka małego pieska.
- No dobra, chodź. – zgodził się i pociągnął mnie do wyjścia.
- Kto pierwszy :P – wystawiłam mu język i zaczęłam biec, a brunet za mną
- Wolna jesteś. – powiedział stojąc przed wejściem do stołówki.
- Dałam ci fory. – puściłam mu oczko i weszliśmy do jadalni. Nałożyliśmy sobie jedzenie i dopadliśmy się do reszty znajomych.
- Mel, Adam to jest Taylor, Tay to Melody i Adam :) – przedstawiłam każdego.
- Co ci Alex nagadała…? – dopytywała Sky.
- Że mam znosić zachowanie rudej i się nią nie przejmować. – powiedziałam z kpiną.
- Co !?! Ta szkoła to jeden wielki przekręt. – powiedział Hazz.
- Jak zawsze nasza ‘’królewna’’ Vici nie poniesie żadnych konsekwencji swojego zachowania. – dodał Liam.
- Dziwisz się żaden nauczyciel nic jej nie powie, bo córeczka tatusia się poskarży. – syknął Tay.
- Meg sprzątasz po śniadaniu ! – powiedziała do mnie Alex podchodząc do naszego stolika.
- Niech pani będzie. – uśmiechnęłam się sztucznie i wysłałam jej buziaczka na odchodne. Nagle w głośnikach zabrzmiał głos Dyrka.
‘’Wszyscy uczniowie proszeni do auli.’’ – jak zażądał wszyscy zaczęli się zbierać. Ja oczywiście musiałam zostać i posprzątać, dobrze że Alex poszła. Ona chyba jest śmieszna że ja to będę zanosić. Zjadłam swoją sałatkę owocową do końca (tak jemy normalne jedzenie) i klaszcząc w dłonie dwa razy wszystko było posprzątane. Skocznym krokiem szłam do audytorium, przed wejściem czekała na mnie Sky i Mel. Wiedziałam że moja przyjaciółka nie będzie chciała tam siedzieć, beze mnie. Razem weszłyśmy do środka i zajęłyśmy miejsca obok Harrego, Liama, Taylora i Adama. Zaczęła się przemowa dyrektora.
- Witam was moi mili. Jestem zachwycony że rada zgodziła się na połączenie akademii wampirów i wilkołaków. Mam nadzieję że to przyniesie dużo korzyści i że popieracie mój entuzjazm. A teraz przedstawię nauczycieli : Anastazja Sulkin – nauczycielka jazdy konnej, Alexandra Jones – opiekunka w akademiku i nauczycielka socjologii, Astra McKencie – nauczycielka dramatu, Robert Cullen – nauczyciel muzyki, Christina Rose – nauczycielka języków obcych, Esme Morgan – nauczycielka matematyki, Alice McCarter – nauczycielka chemii, Jasper McCarter – nauczyciel historii, Dave lauren – nauczyciel w-f, papiery zanieście do naszej sekretarki Emmy. Mam dla was jeszcze jedna miłą wiadomość….. dzisiejszy dzień jest wolny od lekcji, macie czas na zapoznanie się z nowymi kolegami i koleżankami. – dyro skończył swoją mowę, cudownymi słowami, na sali zapanowały krzyki zadowolenia. Całą naszą ferajną wyszliśmy na dwór, a za nami duża chmara reszty uczniów.
- Kto ma ochotę zagrać w kosza !? – zapytała Sky unosząc swój delikatny głos na wietrze, aby każdy usłyszał. Podeszło jakiś dwóch chłopaków i trzy dziewczyny. Nie wiedzą w co się pakują z nami nie da się wygrać hehehe xD. Mel zrezygnowała z gry razem z Adamem.
- A więc jedna drużyna to ja, Skyler, Caro, Harry i Liam, a druga too…. ?? – przedstawiłam nas i czekała na odpowiedz naszych przeciwników.
- Max, Jonathan, Casi, Sam i Sasha. – przedstawił ich Max.
- A i tak na wstępie nie ma zasad, tylko bez brutalnych fauli. – puściła do mnie oczko Skyler.
- To zaczynamy. – uśmiechnęła się Sasha. Sędzią był Taylor, bo jak zawsze mu się nie chciało grać, co za chłopak, ale i tak go kocham… jak brata oczywiście ;P Na środku boiska stanął Harry i Jonathan, Tay wyrzucił pikę w górę, a chłopcy podskoczyli i Jon ręką zagarnął ją w stronę Casi. Szybko machnęłam na nią dłońmi i już nie była taka szybka. Podbiegłam do niej i zabrałam jej piłkę, zaczęłam zmierzać w stronę naszego kosza, podałam piłkę do Liama, który dzięki czytaniu w myślach ominął każdą osobę na swojej drodze i trafił do kosza. Brawo pierwsze punkty dla nas jupi :)
Mamy za sobą już ¾ meczu jest 56 : 56. Jeszcze parę minut i koniec gry, walka jest zacięta. Zaczynamy spod ich kosza, podałam piłkę Hazzie, a on szybko zmierzał do naszego kosza, po drodze podał do Sky która znikła w raz z piłką. Po chwili pojawia się pod koszem i bez problemu zdobyła dla nas kolejne dwa punkty. Można było dostrzec złość na twarzach naszych rywali. Ostatnie sekundy, ostatnia akcja, zaczynała Sam spod naszego kosza. Podała piłkę do najszybszego z nich czyli Maxa. Zatrzymałam jego moc, a Caro przejął piłkę i podał mi. Zaczęłam z nią biec, jednak w trakcie poczułam ból, który ‘’rozlał’’ się po całym ciele. Upadłam na ziemię o którą uderzyłam głową. Zwinęłam się w kulkę i próbowałam uspokoić oddech. Usłyszałam gwizdek i jak Tay kłóci się z jednym z naszych rywali.
- Młoda nic Ci nie jest ? – zapytał troskliwym głosem Li i położył mi głowę na swoje kolana.
- Daję radę nie takie rzeczy się przeżyło. – powiedziałam niemrawo.
- Bosz zatłukę tego psa. – syknęła Skyler.
- Ler spokojnie. – powiedziałam do niej i z pomocą Liama zaczęłam wstawać. Jedną ręką trzymałam się za głowę, a drugą podpierałam się o brata.
- Magic za faul masz dwa rzuty wolne. – uśmiechnął się do mnie Tay. Wzięłam piłkę i chwiejnym krokiem stanęłam na linii. Skupiłam się i biorąc trzy oddechy uspokoiłam swój organizm. Spojrzałam na kosz i uśmiechnęłam się sama do siebie. Pierwszy rzut i tak trafiłam, znów trzy oddechy tylko teraz jak nie trafię to przeciwna drużyna może zdobyć punkty. Rzuciłam i dopiero teraz poczułam ból głowy i zawroty, wszystko przed oczami miałam zamazane. Słyszałam radość znajomych z wygranej, jednak po chwili słyszałam tylko jak ktoś krzyczy, aby zawołać pielęgniarkę. Straciłam przytomność.
Poczułam straszny ból głowy. Jakieś zagłuszone głosy coś gadały.
- Auć… - syknęłam łapiąc się za głowę.
- Już się obudziła ! – usłyszałam uradowany głos Sky.
- No nareszcie już się bałem… - dodał Liam.
- Megan słyszysz mnie ? – zapytała nasza pielęgniarka.
- Tsa, ale łeb mnie napierda….. znaczy boli. – poprawiłam się szybko.
- Możesz otworzyć oczy.
- Chyba.. – pomału je otworzyłam, ale to był błąd bo poraziło mnie światło.
- Jednak nie….. – syknęłam próbując znów je otworzyć, pomału, pomału przyzwyczajałam się do blasku słońca, które wpadało do pomieszczenia przez okno.
- A więc miałaś tylko małe wstrząśnienie mózgu, nic poważnego. Następnym razem uważaj jak grasz. I dbaj o siebie.
- Ale to….
- Nie ma żadnych ale, a teraz wynocha mi stad. – powiedziała promiennie się uśmiechając. Wywróciłam oczami i razem z Sky i Li wyszliśmy z jej gabinetu. Czekali tam na nas Mel, Taylor, Hazza i Adam.
- Nic ci nie jest ? – zapytała Taylor i mocno mnie przytulił.
- Nie, ale może być bo zaraz mnie udusisz… - powiedziała ledwo łapiąc wdech.
- Sorki. – uśmiechnął się i podrapał w tył głowy.
- Co ci się stało ? – zapytał Harry.
- Nic takiego, lekkie wstrząśnienie mózgu. – machnęła ręką. Stanowczym krokiem zaczął do nas zmierzać Max i Jona. Wbrew mojej woli kły wysunęły się, a oczy stały się złotawe.
- Chcemy przeprosić… - powiedział Jo podnosząc ręce do góry w geście obronnym. Spojrzałam na nich już niebieskimi oczami i czekałam aż coś powiedzą.
- Naprawdę nam przykro za to co się stało, po prostu emocje wzięły górę. Sorki. – uśmiechnęli się przyjaźnie.
- Co wy sobie myślicie że…. – zaczęła wściekła Ler, ale zwinnie jej przerwałam.
- Nic nie szkodzi, zapomnijmy o sprawie. – uśmiechnęłam się do nich i razem ze znajomymi poszliśmy do nas do pokoju. Jeszcze nie ma południa, a tyle się już wydarzyło. Sądzę że połączenie dwóch akademii może nieźle namieszać w naszym życiu.




______________________________

A więc mamy rozdział pierwszy ;D Ciesze się że w końcu go skończyłam ;P Mam wielką nadzieję że wam się spodoba i liczę na wasze szczere opinie w komentarzach te z krytyką tez są miło widziane, chcemy wiedzieć co wam się podoba, a co nie :) Jeżeli macie jakieś pytania do nas lub do postaci czekamy na nie w komentarzach ;*

Ps. zapraszamy również na naszego drugiego bloga : http://it-is-everything-about-you.blogspot.com/

Wasza Nathalie <3